Dobre i tanie - krem do rąk

Jak widać na niżej załączonym obrazku, skończył mi się mój ukochany krem do rąk z L'occitane. Używałam go głównie na noc, uwielbiałam jego zapach i działanie. Zdecydowanie sięgnę po następną srebrną tubkę, ale nie widziałam nigdzie w moim mieście produktów L'occitane (wiem za to, że są w Nikozji), a potrzebowałam koniecznie jakiegoś zastępcy.... 

Podczas zeszłotygodniowych zakupach w Lidlu pomyślałam a co mi tam, to TYLKO krem do rąk i postanowiłam wypróbować produkt marki Cien. Nie jestem jakąś Cieniomaniaczką, ale jak do tej pory zmywacz z Lidla sprawdza się idealnie, często używam również ichniejszych płynów do kąpieli, a teraz jeszcze krem do rak, który za całe 1,69 euro sprawdza się na prawdę spoko:)

Zalety: 
  • ma w sobie olejek migdałowy i masło SHEA
  • pięknie pachnie 
  • szybko się wchłania
  •  tani
  • nawilża
  • wygodna, miękka tubka
Wady:
  • pozostawia poślizg na dłoniach
  • skład pełen parabenów

Jak tylko będę mieć możliwość to zakupię krem do rąk z L'occitane i polecam je wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali. Ale na chwilę obecną jestem załkiem zadowolona z używania jego "ubogiego krewnego".

P.S. Zapraszam wszystkich na konkursy u Leny: 
http://pokrewneswiaty.blogspot.com/2012/10/informacja-odnosnie-konkursu-mini.html
Czytaj dalej »

O fladze i dniu na "Nie"

Wczoraj na Cyprze obchodziliśmy święto narodowe. Jako że wypadło ono w niedziele, to niewiele osób zwróciło na nie uwagę, jedynie powiewanie kilku dodatkowych flag na horyzoncie mogło wskazywać na wyjątkowość okoliczności.

Ohi Day -  czyli dzien NIE, to święto obchodzone w Grecji i na Cyprze 28 października. Upamiętnia ono odrzucenie przez Greków ultimatum postawionego im w trakcie II Wojny Światowej przez Mussoliniego, które doprowadziło do bezpośredniej wojny między Grecją a Włochami.

Po tym krótkim, aczkolwiek podniosłym w swej wymowie wstępie, przechodzimy do trzepoczącego na wietrze symbolu narodowego...

http://news.pseka.net/index.php?module=article&id=12345

KILKA CIEKAWYCH FAKTÓW NA TEMAT FLAGI CYPRYJSKIEJ:

  • Obecny wizerunek flagi zaprojektował malarz pochodzenia cypryjskotureckiego Ismet Guney.
  • Flaga po raz pierwszy została zaprezentowana w sierpniu 1960 roku.
  • Na fladze Republiki Cypryjskiej, oprócz dwóch gałązek oliwnych i białego tła, które symbolizują pokój, najważniejszym elementem jest miedziano - żółty geograficzny wizerunek wyspy.
  • Cypryjska flaga to jedyna flaga na świecie, która prezentuje wizerunek terytorium kraju.
  • Miedziano - żółty kolor symbolizuje złoża miedzi, z których Cypr słynął zwłaszcza za czasów Imperium Rzymskiego.  
  • Miedź (Cu) to pierwiastek chemiczny, z grupy metali przejściowych układu okresowego. Nazwa miedzi po łacinie (a za nią także w wielu innych językach, w tym angielskim = copper) pochodzi od Cypru, gdzie w starożytności wydobywano ten metal. Początkowo nazywano go metalem cypryjskim (łac. cyprum aes).
Czytaj dalej »

Lemon cake

 Jest niedziela więc będzie o małym conieco :)
Generalnie nie jestem mistrzem kuchni, ani tym bardziej wypieków, ale chciałam się z Wami podzielić przepisem na ciasto, które zawsze wychodzi.
Nic wyszukanego, szybko, łatwo i przyjemnie - Maroccan lemon cake , czyli ciasto cytrynowe.






 Potrzebujemy:
  • 4jajka
  • 1 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 szklanki mąki
  • 4 proszku do pieczenia
  • 1/2 soli
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 łyżek soku z cytryny
  • ztartą skórkę z 1 cytryny
  • 1 cukru wanilinowego (jak macie aromat waniliowy to nawet lepiej)
 Najpierw miksujemy cukier z jajkami, potem stopniowo olej. Następnie dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sól, miksujemy, potem mleko, miksujemy a na koniec wszystko z cytrynki i wanilię i MIXUJEMY.
Ciasto wlewamy do wysmarowanej masłem blaszki, a blaszkę z ciastem wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.

Wyjmujemy po około 45 minutach i zajadamy:



Jeśli znacie przepisy na podobnie proste ciasta to proszę podzielcie się, bo mimo że pyszne, to ile można w kółko jeść to samo ;)
Czytaj dalej »

Torebki od Charles & Keith

Jakiś czas temu napisałam posta o moim ulubionym sklepie z akcesoriami, czyli o Charles & Keith i od tamego czasu planowałam pokazać moje torebki z niego pochodzące. Muszę szczerze przyznać, że zrobienie zdjęć torebkom doprowadzało mnie do szewskiej pasji :D miałam kilka podejść i wreszcie udało mi się zrobić kilka ujęć, na których te torebki jako tako się prezentują....

 Oto bohaterki dzisiejszego posta:


1. Brązowa torebka z plecionym uchwytem, z okuciami w kolorze złota. Ma kształt trapezu, mimo, że jest raczej średniej wielkości, to jest bardzo pojemna. Klapa zamyka sie na magnes. Pochodzi z zeszłorocznych wyprzedarzy, jak najbardziej pasuje do obecnej pory roku.

2. Granatowy dół i kremowa góra oraz srebrne wykończenia tworzą oryginalną całość. Ta torebka to miłość od pierwszego wejrzenia ;) Jest dwuczęściowa, dolna komora jest rozsówana podwójnym zamkiem. Nie da się ukryć, że to dosyć niespotykane rozwiązanie, ale świetnie się sprawdza - noszę w niej często lunch do pracy. W górnej części mieszczą się wszelkie niezbędne gadżety jak portfel, klucze, kosmetyczka... Ta torebka pochodzi z najnowszej kolekcji, jest idealna i do jeansów i do bardziej eleganckich stylizacji.

Obie wykonane są z ekoskóry, ale detale, obszycia, podszewki, wszystko jest dopracowane i dlatego prezentują się bardzo solidnie.  Posiadam  również torebk z H&M, Stradivariusa, czy innych sieciówek, ale nawet nie ma porównania jeśli chodzi o jakość!

Nadal marzy mi się oryginalna torebka od Mulberry, no ale jak na razie jestem w pełni usatysfakcjonowana moimi torebkami od Charles & Keith. Już czekam na kolejne wyprzedarze, żeby kupić sobie następną do kolekcji :) Swoją drogą ciekawe, czy ich sklepy pojawią się kiedyś w Polsce...
Czytaj dalej »

Spacer na poprawę humoru

Dziś zdjęcia z mojej ulubionej trasy spacerowej / biegowej. Jakość nienajlepsza, bo robione telefonem...






A w tej willi planuję zamieszkać ;)
Czytaj dalej »

Cztery lakiery - chwalipięctwo :)

Musiałam się pochwalić moją pierwszą wygraną w jakimkolwiek blogowym konkursie! Jeszcze zanim sama zaczęłam pisać bloga, to często brałam udział w różnych rozdaniach i konkursach na blogach i vlogach, ale nigdy szczęście się do mnie nie uśmiechało, aż do czasu ... kiedy Gosia z bloga I have nothing to wear nagrodziła mnie czteroma lakierami z Essence.

Niestety poczta Cypryjska to chyba najgorzej funkcjonująca instytucja w tym kraju, dlatego też przesyłkę odebrałam ze sporym opóźnieniem.

Oto one:
Od lewej:
1. 126 date in moonlight
2. 121 gold fever
3. 113 do you speak love?
4. 118 little miss sunrise

Wszystkie kolory bardzo mi się podobają, chociaż ten ostatni raczej poczeka na sezon letni ( mimo, że u mnie nadal temperatura sięga 30 stopni to mamy w końcu kalendarzową jesień;)) Dodatkowo marka Essence nie jest u nas dostępna, tym bardziej się cieszę, że mogę ją wypróbować.

Lubicie lakiery Essence? A może chcecie żeby któryś bliżej zaprezentować?
Czytaj dalej »

Avene Cleanance K - mój krem ratunkowy

Pod postem o małych zakupach kilka osób napisało, że chętnie dowiedzą się wiecej o kremie do twarzy z Avene. Myślałam, że jest to dosyć popularny kosmetyk, ale chętnie napiszę kilka słow od siebie, ponieważ jest to jeden z najlepszych produktów jaki kiedykolwiek stosowałam.



Krem Avene Cleanance K o żelowej konsystencji mm za zadanie złuszczać i nawilżać naszą skórę, dzięki czemu mają się zmniejszyć ilość przebarwień, zaskórniaków oraz pryszczy, czyli wszelkich nieprzyjemności na naszej twarzy.

Krem zawiera kwasy  AHA (kwas glikolowy oraz kwas mlekowy) i BHA (kwas salicylowy), które odpowiedzialne są za złuszczanie powierzchni skóry. Oczyszcza pory, reguluje wydzielanie sebum, jednocześnie dzięki  wodzie termalnej z Avene koji skórę i nawilża.

Obecnie stosuję już bodajże czwarte opakowanie tego kremu i mogę go polecić każdemu, kto zmaga się z przebarwieniami (oj mam ich sporo) oraz upierdliwymi pryszczami podskórnymi (takie małe kaszki, których na pierwszy rzut oka nie widać), dodatkowo widocznie zmniejsza pory! Już po dwóch tygodniach  codziennego używania widać różnice i czuć, że skóra twarzy jest bardziej miękka.

Żeby nie bylo tak idealnie to mam również kilka uwag:
1. Mimo, iż według producenta Cleanance K można stosować na dzień pod makijaż , ja używam go tylko na noc - ponieważ ma kwasy, a kwasy plus słońce równają się większej ilości przebarwień.
2. Na dzień konieczne jest używanie kremu z filtrem - ja nakładam krem nawilżający z SPF 20.
3. Kosmetyk jest bardzo wydajny, tubka starcza mi na około 4 miesiące, ale pod koniec wydaje mi się, że nie działa już z taką siłą.
4. Po nałożeniu można odczuwać nieznaczne pieczenie, ale trwa to kilka sekund, nie powodując żadnych zaczerwienień. 

Na Cyprze cena kremu to 18 euro, w Polsce kupiłam go raz na promocji za około 40 zł.


Przy okazji znalazłam poniższą apteke internetową z UK, wysyłka darmowa do całej UE, ceny tez bardzo konkurencyjne , tzn zdecydowanie niższe niż u mnie na wyspie:

http://www.echemist.co.uk/

Może znacie? Ja pewnie zrobie tam niebawem zakupy:)

Czytaj dalej »

Mobile pic 2 - jesień



park "pod nadzorem" / nasz tygrys podwórkowy / kwitną na jesień / "bez okazji" / żelki love!
Czytaj dalej »

Fryzurka z warkocza holenderskiego


Zazwyczaj noszę włosy związane w kucyka albo koczka. Ale odkąd znalazłam na Youtubie tutoriale Lilith Moon uwielbiam kombinować z różnymi fryzurami, a zwłaszcza z warkoczami. Wczoraj miałam wenę i zaplotłam coś takiego:





Lubicie się bawić z włosami? Macie jakieś ulubione fryzury?
Czytaj dalej »

Marokańskie naleśniki Baghrir

 Chyba będę mieć nową tradycję na blogu, czyli  niedzielne notki kulinarne. W sumie nie jest to zły pomysł, już od jakiegoś czasu myślę nad usystematyzowaniem, bo dzięki różnego typu seriom  prowadzenie jak i odbiór bloga są łatwiejsze.





Baghrir to jedne z najpopularniejszych rodzajów  naleśników w Maroku. Tradycyjnie przygotwuje się je w trakcie Ramadanu, ale również częso podawane są na śniadanie lub podwieczorek. Najczęściej polewa się je syropem z roztopionego masła i miodu, ale równie dobrze smakują z konfiturą lub puszystym serkiem.

Sekretem baghrir są miliony oczek, dzięki nim naleśniki są takie miękkie i rozpływają sie w ustach. Smaży się je tylko z jednej strony! Do wykonania ciasta używa się mieszanki semoliny i zwykłej mąki. Ja robię baghrir według TEGO PRZEPISU.





Czytaj dalej »

Małe zakupy

Kilka kosmetyków zakupionych w przeciągu kilku ostatnich dni:


z apteki

 

Krem Avene Cleanance K, ponieważ coś złego dzieje się z moją cerą.... jest to mój niezastapiony specjalista ( już chyba 4 tubka) poprawiający stan skóry, niestety mogę go używać tylko od października do marca, (mimo że stosuję tylko na noc), ponieważ ma w sobie kwasy, które nie lubią się z mocnym słońcem. 

Pomadka ochronna Uriage to taki zakup przy okazji, leżały przy kasie a akurat miałam suche usta więc sięgnęłam bez większego namysłu:) bez zapachu, bez smaku, dobrze nawilża, jest OK!


z E&S

Spray termoochronny do włosów Gliss, kupiłam z ciekawość , wcześniej używałam różowego z Loreala. Lato sie skończyło, więc muszę podsuszyć włosy po ich umyciu,jak również przyznam się bez bicia znów mam ochote na wyprostowane włosy.... od maja nie używałam prostownicy w ogóle, ale teraz warunki, przede wszystkim pogodowe są bardziej sprzyjające i od czasu do czasu mogę sobie zafundować prostowanie, więc bez spreyu ochronnego ani rusz!


z promocji Carrefoura


To moje absolutne niezbędniki, zawsze staram się je upolować na promocjach.
Antyperspiranty Rexony i płyny do płukania ust Listerine to niezawodne kosmetyli, których po prostu nigdy nie może u mnie zabraknąć.


Czytaj dalej »

Jesienny tag

Oficjalnie na Cyprze mamy JESIEŃ. Generalnie nieprzepadam za tą porą roku, na wyspie jesień i zimna zlewają się w jedno i jest to raczej tak zwana pora deszczowa. Więcej rzeczy w jesieni nie lubię, ale nie ma takiego taga ;)


     1.       Ulubiony produkt do ust na jesień?
                     Najbardziej lubię naturalne pomadki ochronne, super są te z Apivity.

2. Ulubiony jesienny lakier do paznokci?
    Moim faworytem na ten sezon jest brązowo-szary lakier od Maybelline – pisałam o nim TUTAJ

3. Ulubiony jesienny napój?
W Polsce uwielbiałam pić grzane wino i piwo. Na Cyprze takie trunki nie są znane.... więc pozostaje mi herbata z cytryną i sokiem malinowym (mam nadzieję zdobyć nalewkę malinową co by lepiej rozgrzewała;))

4. Ulubiony jesienny zapach/świeca/ perfumy?
W zeszłym roku w Ikea świece o zapachu żurawinowym i czekoladowym, zdecydowanie żurawinka wygrywa!
Odkryłam też piękne perfumy DSQUARED2 She Wood – ciepły, otulający i bardzo unikalny zapach.

5. Ulubiony szal,chusta etc?

 W zeszłym roku kupiłam ogromny, milutki szal w jednym z małych sklepików z ciuchami tuż koło mojej pracy. Noszę go praktycznie do wszystkiego, zwłaszcza opatulam się nim w biurze, gdzie w okresie jesieni/zimy zawsze jest strasznie zimno....

6. Ulubiona zmiana w przyrodzie (na Cyprze) ?

 Przyroda na Cyprze , a przynajmniej w Limassol wcale się nie zmienia. Niestety liście palmowe nie zmieniają koloru na żółty czy czerwony;) Woda w morzu jest ciemniejsza! Jeśli chodzi o pogodę to teraz jest tak:

 


Październik jest zazwyczaj deszczowy, listopad mniej, można nawet pokusic się o pływanie w morzu ( w końcu podobna pogoda w Polsce nad Bałtykiem panuje przez całe lato;))

7. Ulubiony horror ,film o duchach, film na Halloween?
 Kiedyś uwielbiałam oglądać horrory, teraz już chyba z tego gatunku wyrosłam.

8. Ulubiony jesienny owoc/potrawa (na Cyprze)?
 W tym momencie mamy najwieksze urodzaj winogron. Są takie słodkie, pychota!
W Polsce jesień zawsze kojarzyła mi się z jabłkami, gruszkami, śliwkami z ogrodu babci.

9. Za co przebrałabyś się na Halloween?
 Za grecką boginię.


źródło - www.maskowybal.pl


10. Co najbardziej lubisz w jesieni (na Cyprze) ?
 Lubię to, że można odpocząć trochę od upałów.
Mogę wreszcie jeść zupy. Lubię jak pada, a najbardziej jak są burze z piorunami! A ja wtedy mogę bezkarnie wylegiwać się pod kocykiem na kanapie.



Dziękuję Kamie za zatagowanie i zapraszam wszystkich do odpowiedzi na pytania w komentarzach albo postach.
Czytaj dalej »

Typowa cypryjska przekąska z hallumi


Szybki i prosty w przygotowaniu lunch - kanapka z pomidorami, cebulką i hallumi.


Do chlebka typu pita wkładamy pokrojonego w plasterki pomidora, plus ja dodałam trochę kaparów, bo bardzo je lubię;)



 Następnie na odrobinie oliwy z oliwek podsmażamycebulkę a później dodajemy kilka plasterków sera hallumi.



Kiedy wszytko na patelni ładnie się przyrumieni, wypełniamy naszą kanapkę, doprawiamy czarnym pieprzem i gotowe!



Hallumi - rodzaj sera solankowego półtwardego, od wielu stuleci wytwarzany jest z surowego mleka owczego i koziego, obecnie również z dodatkiem mleka krowiego. pochodzi z Cypru, byl znany już w średniowieczu, Cypryjczycy uważają hallumi za potrawę narodową. Idealnie nadaje się do grillowania, smażenia, gotowania, zachwuje swój kształt, jest świetnym dodatkiem do sałatek, kanapek ale równie dobrze smakuje solo.

 
Czytaj dalej »

O dwóch zeszłotygodniowych zdenkowanych

Lubię czytać o zdenkowanych produktach, ale sama nie mam cierpliwości do gromadzenia pustych opakowań. Generalnie od zawsze uskuteczniam projekt denko i straram się kupować nowe kosmetyki dopiero po zużyciu starych. Tak się złożyło, że w zeszłym tygodniu skończyły mi się dwa produkty i myślę, że warto co nieco o nich napisać.


Timotei złociste refleksy to odżywcza maska przeznaczona dla włosów blond i rozjaśnianych.Według  producenta maskę wystarczy nałożyć na 2 minuty i jej zaletą jest łatwe spłukiwanie. Zawarte są w niej ekstrakty z kwaitu rumianku oraz z miodu akacjowego.

Maska Timotei pięknie pachnie! I zapach ten utrzymuje sie na włosach do następnego mycia. Jeśli chodzi o działanie to ja stosuje tym podobne maski zamiast zwykłych odżywek i zostawaim na włosach 5-10 min, po spłukaniu włosy są miekkie, łatwo się rozczesują. Niestety nie zauważyłam żeby włosy nabrały blasku... wiem, że blond włosy nigdy nie będą tak błyszczące jak włosy ciemne, ale może znacie jakieś produkty, które pomogą blondynce w tym aspekcie?

Podsumowując maskę Timotei oceniam pozytywnie, szczególnie spodobał mi się zapach i to że jest to kosmetyk z Polski:) teraz stosuję maskę z Gliss, o której pisałam TU



Vichy Purete Thermale płyn do demakijażu oczu wrażliwych otrzymałam jako gratis przy zakupie pianki do mycia twarzy (pokazywałam je TUTAJ). Bez parabenów, ma pH zgodne z pH łez, hypoalergiczny.

Mimo, że bardzo bardzo lubię kosmetyki Vichy, zwłaszcza te do pielęgnacji twarzy, to niestety ten płyn do demakijażu nie przypadł mi do gustu. Nie dość, że kompletnie nie radził sobie z usówaniem zwykłej maskary, to jeszcze powodował u mnie szczypanie oczu! ja nie mam jakiś superwrażliwych oczu, ale używanie tego kosmetyku nie był dla nich komfortowe. Zużyłam go do końca, ponieważ nie lubię marnotrastwa, ale na pewno nigdy bym  go nie kupiła ponownie. Teraz do demakijażu używam płynu micelarnego z Vichy i sprawdza się on zdecydowanie lepiej.


Używałyście któregoś z powyższych produktów?
Czytaj dalej »

Just to let u know...

Krótka notka informacyjna na temat ciekawych konkursów.

1. konkurs u Leny -  dużo różnych kosmetyków:
TUTAJ

2. konkurs u Rudej Mietły - do wygrania Słona Woda od Toni&Guy:
TUTAJ


3 i jeszcze konkurs u maniaczki lakierów - tak tylko napominam, do wygrania nie tylko lakiery do paznokci:
TUTAJ

Czytaj dalej »

Po drodze...

Kilka zdjęć zrobionych rano, z autobusu, po drodze do pracy.


Z tyłu stacja benzynowa Tiger, na pierwszym planie starożytna kamfora.

Przystanke autobusowy mojej 30, tuż za nim kawałek plaży, parasole, leżaki, ktoś pływa na łódce.


Stara kontra nowa architektura.


Zabytkowy fotel fryzjerski wbetonowany przed salonem.  



W sumie nic specjalnego, ale sama lubię podglądać taką codzienność u innych...
Czytaj dalej »

Skąd wiadomo, że jesteśmy na Cyprze???

Wyobraźcie sobie, że ktoś dał Wam kilka pigulek nasennych i niespodziewanie budzicie się na środku ulicy, żar leje się z nieba...jaki możecie się zorientować, że jesteście na Cyprze??
  1. kiedy zwykła rozmowa przechodniów brzmi jak zażarta kłótnia,
  2. kiedy minie Cię jeep prowadzony przez dziesięciolatka,
  3. kiedy patrol policji zatrzyma się, by zadać Ci kilka pytań, a pierwszym z nich będzie "Co robi Twój tata?",
  4. kiedy zobaczysz autobus miejski z numerem namazanym flamastrem na kartce papieru A4
  5. kiedy zobaczysz w około pelno kiosków, dumnie prezentujących szyldy SUPERMARKET
  6. kiedy krzykniesz Andreas, obróci się dziesięciu najbliższych mężczyzn, a jeśli krzykniesz Giorgos zleci się z piędziesięciu,
  7. jeśli w ogródkach, na chodnikach a nawet na środku ulicy porozstawiane są grille i pieką się na nich szaszlyki z kurczaka lub wieprzowiny (souvla), to na pewno jest niedziela,
  8. a jeśli na ulic nie ma żywej duszy i wszytko jest pozamykane to na pewno jest między 1 a 3 popołudniu,
  9. kiedy zobaczysz czterolatka własnoręcznie robiącego i pijącego frappe,
  10. kiedy kierowca autobusu miejskiego pełnego ludzi zatrzyma się przy kebabie, zkonsumuje jednego i z pełnym brzuchem będzie mógł powrócić do swoich obowiązków,
  11. gdy nie potrzebujesz otwierać facebooka, żeby dowiedzieć się kto zmienił status z "w związku" na "wolny",
  12. jeśli ludzie w około noszą kozaki i swetry, to znaczy, że temperatura spadła poniżej 25 stopni....
źródło Internet




 Z okazji Cypryjskiego Dnia Niepodległości oraz na pozytywne rozpoczęcie października :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger