Najlepsze w lipcu!

Zapraszam na podsumowanie miesiąca lipca, który wyjątkowo mi się dłużył... Post okraszony fotkami z Instagrama.

1.      Najlepsza piosenka: Stary Nowy Jork – OSTR & Hades  - ich wspólna płyta to mój osobisty pretendent do miana albumu roku, słucham na okrągło, a dokładnie ten kawałek ma cudowny bit i bystre rymy, których fragmenty za każdym razem wywołują u mnie uśmiech.
 

2.      Najlepsza książka: O czym nigdy nie powiedziała ci matka – Olivia Lichtensein – przywiozła mi ją moja Mama w maju. Spodziewałam się jakieś ckliwej historii i miło się rozczarowałam czytając tą pozycję. Jest troche romansu, ale również poruszona została kwestia walki o równouprawnienie w Południowej Afryce. Może nie jest to wybitna powieść, ale czyta się ją całkiem przyjemnie, więc polecam na wakacyjne wojaże.
 
3.      Najlepsze jedzenie: piersi z kurczaka w sosie pomidorowym, z oliwkami i zapiekane z fetą – przepis na to jakże łatwe w przygotowaniu i przesmaczne danie znalazłam TUTAJ. Od siebie dodaję jeszcze suszone pomidory i w jednym daniu mam wszystkie ulubione składniki:) Nie mam żadnego zdjęcia, mimo, że robiłam tą potrawę już 3 razy, ale znikała zanim zdążyłam sięgnąć po aparat;) Poza tym gorąco polecam bloga Filozofia Smaku, bo większość przepisów jest prosta, a zdjęcia je dokumentujące niezwykel apetyczne!
 
 
4.      Najlepszy zakup: nowa obudowa/case na telefon – urocza świnka, trochę (bardzo) infantylna, ale skutecznie poprawia mi humor za każdym razem jak na nią spojrzę. Polecam kupować takie gadżety na ebuy, kosztują grosze a wybór jest ogromy.
 
 
5.      Najlepszy dzień: moje imieniny 6 lipca - miła atmosfera, romantyczna kolacja i takie tam...;) poniżej mój outfit z tej okazji, z cudownie odnalezioną na dnie szafy kopertówką:D
 

6.      Największy fail: niestety nie udało mi się polecieć do KRK  na wesele bardzo bliskiej przyjaciółki, było mi z tego powodu niesamowicie przykro... Ale nagrałam dla niej video z życzeniami i zostało ono wkomponowane w większą całość stworzoną przez cały nasz „gang”, dzięki czemu mamy pamiątkę na całe życie. Jednocześnie przy nagrywaniu filmiku utwierdziłam się w przekonaniu, że kariera na Youtube mi nie grozi;)
 
Co się u Was działo w lipcu? Cieszycie się na sierpień? Bo ja baaaardzo!


Czytaj dalej »

Letnie mani

Lato, wakacje, plaża to idealne środowisko dla kolorowych, odrobinę szalonych paznoki. Na codzień maluję swoje paznokcie jednym kolorem, ale w weekendy pozwalam sobię na udziwnienia. Nie jestem paznokciowym specjalistą, dlatego też mój manicure nie jest perfekcyjny... ale praktyka czyni mistrza, mam nadzieje;) i w końcu przestane zalewać sobię skórki...Tak naprawdę to całkiem niedawno polubiłam malowanie paznokci (trochę ponad rok temu posiadałam tylko 2 lakier - czerwony i bezbarwny, teraz mam ich ponad 20!).

Przechodząc do sedna, chciałam Wam pokazać dwa mani, które sobie zmalowałam w ciągu ostatnich weekendowych dni. Sama nie wiem, czy bardziej podoba mi sie słodki niczym lizak róż, czy wielobarwna tęcza:D



 

Dajcie znać, które mani Wam się bardziej podoba!
Czytaj dalej »

Gigantyczna kredka do ust od Max Factor

Nie jestem maniaczką produktów do ust – mam 3 szminki, dwa błyszczyki, masełko Nivea i jest mi z tym dobrze:) Ale wraz z rosnącą popularnoscią dużych kredek do ust, zapragnęłam wypróbować taki kosmetyk.



Jakis czas temu mijając w drodze do pracy  (jak zwykle) w biegu stoiska z kolorówką w Debenhams, w oczy rzuciły mi się nowosci Colour Elixir od Max Factor. Nie zastanawiając się długo chwyciłam grubachny ołówek w koralowym kolorze i zadowolona popędziłam do kasy.


 
W ten oto sposób  weszłam w posiadanie nowego, ulubionym kosmetyku do makijażu ust tego lata. Gigant Pen Stick od Max Factora ma piękny, radosny koralowy kolor. Cudownie się rozprowadza, konsystencja jest masełkowata, nie podkresla suchosci, usta wyglądają na wypielęgnowane. Kolor SUBTLE CORAL 20 jest dosyć intensywny, chociaż na słoczu naręcznym raczej wygląda na półprzeźroczysty. Kolor na ustach jest trochę przekłamany, zbyt różowy, w rzeczywistosci dużo więcej w nim pomarańczki (sorry za taką marną jakosć, to moje pierwsze próby zdjęć ust, cholernie trudno zrobić korzystne ujęcie telefonem:/).
Podoba mi się, że przy użyciu tej kredki można sobie fajnie obrysować kontur ust. Poza tym produkt całkiem przyzwoicie się trzyma i estetycznie schodzi, nie zbiera sie w kącikach. Daje piękny połysk, niczym błyszczyk! Dodatkowym atutem jest długa data ważnosci, bo aż 36 miesięcy. Jedyna wada, którą odnotowałam, to że kredka nie jest wysówana i trzeba ją strugać. Koszt to 9,90e.

Jak Wam się podoba Gigant Pen Stick?
Używacie innych podobnych kredek o ust?

 
Czytaj dalej »

Subiektywnie na temat Ramadanu


Połowa Ramadanu praktycznie za nami, a ja nie mogłam się zebrać w sobie, żeby napisać tego posta wczesniej. Generalnie rzecz biorąc chciałam podzielić się z Wami moimi przemysleniami na temat  tego islamskiego swięta z perspektywy osoby, która nie bierze czynnego udziału, ale jest besposrednim obserwatorem. Tak się złozyło, że w moim otoczeniu jest sporo muzułmanów, (ale są również przedstawiciele innych wyznań) i muszę przyznać, że pobyt na Cyprze zdecydowanie poszerzył moje horyzonty i wzbogacił moją wiedzę na różnorakie tematy.  Na studiach miałam nawet taki przedmiot jak Kultura Islamu, ale teoria to jedno, a jednak zobaczenie praktyki pewnych zwyczajów na żywo to drugie.

O co chodzi w Ramadanie? To w uproszczony sposób pokazuje poniższy obrazek:

 
Internet


Ramadan to swiety miesiac w kalendarzu islamskim. Zależy od faz księżyca, więc co roku wypada inaczej  - nie chcę przynudzać, więc chętnych zgłębić wiedzę zachęcam do poczytania TUTAJ.W trakcie Ramadanu przede wszystkim należy poscić od wschodu do zachodu słońca i jest to post absolutny, czli żadnego jedzenia oraz żadnego picia! Posiłki oraz napoje można spożywać po zachodzie słońca, aż do switu. Poza tym należy całkowicie odstawić alkohol, papierosy i inne używki. Czułosci również dozwolone są tylko w nocy;) Generalnie rzecz biorąc czas ten powinien być poswięcony na wyciszenie, modlitwę, czytanie Koranu, spotkania rodzinne, pracę nad sobą i walkę ze słabosciami.

 
Także przechodząc do meritum to już mój 4 Ramadan na Cyprze. Na samym początku zaskoczyło mnie, że wielu muzułmanów wcale postu nie przestrzega. Tak na prawdę to  muzułmanie to tacy sami ludzie jak chrzescijanie, to że ktos wyrósł w pewnej religii nie gwarantuje, że będzie przestrzegać jej zaleceń... Być może gdyby przebywali w swoich rodzinnych stronach np w Libanie czy Egipcie, to pod presją otoczenia również by poscili. Ale na moje oko to ponad połowę moich znajomych muzułmanów Ramadan nie obchodzi w ogóle. Natomiast Ci, którzy rzeczywiscie poszczą są moim zdaniem mega twardzielami, mam dla nich wielki SZACUN. Wiadomo najgorsze są pierwsze dni, głód można jakos przezwyciężyc, ale cały dzień, zwłaszcza przy obecnych temperaturach bez łyka wody to jest hardcore! Niemniej jednak po kilku dniach organizm się przyzwyczaja i później jakos leci. Najciężej chyba mają palacze, ponieważ narażeni są na dodatkowy bodziec, czyli nerwy z braku nikotyny. Nie da się ukryć, że wszyscy poszczący raczej nie mają dobrego humoru przed kolacją;) rano cieżko im się dobudzić bez porannej dawki kofeiny, popołudniu burczenie w brzuchu powoduje rozdrażnienie i nerwowosć. Dlatego ja w trakcie Ramadanu jestem uzbrojona w podwójną dawkę cierpliwosci:)

Z logicznego i medycznego punktu widzenia poszczenie cały dzień i obżarstwo w nocy jest totalnie niezdrowe, no ale muzułmanie i tak dzielą się na takich którzy albo mocno schudną albo sporo przybiorą na wadzę w trakcie tego miesiąca. Poza tym z racji tego, że cała aktywnosć dozwolona jest po zachodzie słońca, to zdecydowanie spada ilosć snu. Moi znajomi normalnie chodzą do pracy, raczej nie mają taryfy ulgowej, chociaż otoczenie stara się traktować ich z szacunkiem, ale są również przypadki jak np. mój kierownik który potrafi stać nad biurkiem poszczącego kolegi i wcinać pudełko ciatek.... no coment.

Po tym miesiącu wszyscy są raczej słabsi fizycznie, ale na pewno mocniejsi psychicznie. Miesięczny post gwarantuje oczyszczenie i odpuszczenie grzechów, także Ci którzy go spełnią, moga przez następny rok spać spokojnie;) Niektórzy rzeczywiscie zmieniją się w trakcie Ramadanu i na przykład rzucają palenie albo przestają pić kawę. Ale znam są też przypadki jak ziomus planujący na dzień po zakończeniu postu wypad na libacje do Amsterdamu hehe.


Trochę się rozpisałam, mam nadzieję że kogos ten post zainteresował. Wierzę, że podstawą tolerancji jest wiedza, i to własnie szerzenie mniej lub bardziej interesujących informacji przyswiecało mi podczas klepania w klawiaturę.  Nie chcę wydawać opinii na temat Ramadanu, osobiscie nie przepadam za tym okresem, głownie dlatego że bliskie mi osoby są rozdrażnione i humorzaste, ale staram się je wspierać. Co nas (ich) nie zabije to nas (ich) wzmocni;)

Jeżeli macie pytania albo własne przemyslenia na temat Ramadanu, to smiało piszcie na dole!
Czytaj dalej »

Mobile pic #9


nowa ulubiona plażowa sukienka / jedyne 9 kotów chillujących się pod naszym blokiem / plażing cdn / mega drzewko / Yogi nie chce skakać / kotek też zasługuje na relax na leżaczku / małe zdobycze z wyprzedaży w Parfois / chipsy o smaku Fety :)
Czytaj dalej »

Nowości do włosów - Fructis & Batiste

Dzisiejszy post dotyczy nowych produktów, które mają za zadanie pomóc w codziennym ogarnianiu mojego siana na głowie.

Z moimi włosami (z resztą jak zawsze w środku lata) nie jest najlepiej. Co prawda nie farbowałam ich od kilku dobrych miesięcy, nie maltretuję ich prostownicą, ale przez wodę w morzu, wiatr i palące słońce są coraz bardziej suche. Testuję kilka nowych kosmetyków do pielęgnacji, ale również takich które szybko i skutecznie mają poprawić wygląd kłaczków.


Pierwszy z nowych produktów, które u mnie zagościły to Fructic Miraculous Oil - niby olejek jakich wiele (przypomina m.in. BC Miracle Oil pisałam o nim TUTAJ), ale ma zadziwiająco dobry skład w porównaniu do ceny. Olejki Gliss Kur, Kerasstas czy inne tym podobne przekraczają czesto cenę 15euro, a dodatkowo ich pojemność jest raczej niewielka. Natomiast olejek Fructis kupiłam za niecałe 7 euro i jest on spory, bo buteleczka zawiera aż 150ml.


Jak widać olejek arganowy znajduje się na jednej z pierwszych pozycji w składzie. Podoba mi się zapach Miraculous Oil, słodki ale nie męczący. Jeżeli chodzi o działanie to jestem zaskoczona, bo nie dość że wygładza i ujarzmiamoje puszące się włosy, to nie przetłuszcza ich! Nałożony "lekką ręką" na długości sprawia, że są miękkie i estetycznie błyszczą.  Przy aplikacji omijam okolice skóry głowy, bo tam mam inny problem, ale o nim za chwilę. Plastikowa buteleczka  posiada pompkę, wszystko idealnie funkcjonuje i sie prezentuje:)  Nie przedłużając, jesli traficie gdzieś na ten kosmetyk, to bierzcie. Akurat ten produkt z linii Frucits jest niezwykle udany!


 
 
Mojego drugiego nowego przyjaciela chyba nikomu nie muszę przedstawiać- dry shampoo
Batiste jest już produktem kultowym. Pierwszy raz dowiedziałam się o nim dwa lata temu z filmików na YouTube. Tak bardzo chciałam go wypróbować, ale niestety Batiste nie był dostępny  na Cyprze. Myślałam nawet nad zamówieniem online z Polski lub UK. Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam kilka dni temu i jak mocno przecierałam oczy ze zdumienia, gdy zobaczyłam go na dolnej półce z produktami do stylizacji włosów w supermarkecie Alpha Mega! Stało sobie kilka sztuk, tylko ta wersja tropikalna. Cena to 5 euro za dużą butlę .Nie wiem, czy będą w stałym asortymencie, mam ogromną nadzieję, że tak:)
 
Po pierwsze ekscytacji przyszedł czas na przetestowanie suchego szamponu i generalnie kosmetyk mnie nie zawiódł. Włosy przetłuszczające się przy skalpie po użyciu Batiste tropical są odświeżone, fajnie uniesione i pachną kokosem. Zaraz po aplikacji są trochę białawe i matowe, ale po przeczesaniu wyglądają naturalnie. Super sprawa, Batiste my  new love!
 
Macie doświadczenie z którymś z powyższych kosmetyków?
Co nowego testujecie do włosów?
 
Czytaj dalej »

Firmowe absurdy

Odnoszę wrażenie, że zjawisko absurdu w mojej pracy  zdecydowanie przekracza skalę dopuszczalną w Unii Europejskiej. Mimo,że pracuję w tym miesjcu już prawie 3 lata, to nadal pewni ludzie / sytuacje totalnie mnie zadziwiają.

Kilka ciekawszych przykładów:

·         40letni facet z poważnym tytułem business developer, którego telefon dzwoni co kilkanascie minut ustawionym na fulla dzwonkiem Harlem Shake

·         Zatrudnienie najmłodszej córki mojego kierownika jako jego  bezpośredniej podwładnej, koniecznie muszę napomknąć, że w naszej firmie, tylko w innych działach pracuje już jego żona, brat, żona brata, starsza córka oraz zięć....

·         Pani manager, która stosownie do do przyjętego  dress code - smart casual przychodzi do pracy w neonowej maxi dress lub  przeswitującej bokserce.

·         Walka o mleko!  Firma kupuje dla nas mleko w Lidlu, ale większosć wybrzydza i go nie lubi, dlatego też przynoszą zakupione przez siebie butelki z mlekiem. I tu się zaczyna podkradanie mleka, wypijanie cudzego mleka, przelewanie mleka lidlowego do butelek w celu zatarcia sladów... istna komedia;) (bynajmniej nie pracuję w przedszkolu, a srednia wieku pracowników na pewno przekracza 30 lat!)

·         Starszy pan zajmujący ważną pozycje w marketingu, jego monitor jest dobrze widoczny z przejscia do kuchni, a na monitorze całymi dniami na przemian gra The Settlers i portal randkowy...

To takie najbardziej aktualne absurdziki życia codziennego w mojej korpo. Musiałam się wyżalić....;)

Chętnie poczytam o Waszych!!!
Czytaj dalej »

Ramadanowe reklamy

Ramadan 2013 trwa już od tygodnia, a wraz z jego nastaniem zmieniła się ramówka w TV. Tak jak u nas na swięta Bożego Narodzenia powstają specjalne reklamy np Coca Coli, tak samo na arabskich kanałach pojawiły się okazjonalne, ramadanowe spoty. Zachęcam do oglądnięcia, bo nutka jest miła dla ucha a poza tym choć odrobinę oddają klimat Ramadanu, to taka ciekawostka kulturowa :)
1. Coca Cola:
 


2. Pepsi:
 


Jak już wspominałam , klimaty arabskie są mi dosyć bliskie, więc jeżeli chcielibyscie się dowiedzieć czegos więcej na temat celebrowania swiętego miesiąca przez muzułmanów wokół mnie, to dajcie znać.
Czytaj dalej »

Paznokcie w kolorze morza


Koniecznie musiałam pokazać Wam jeden z moich ulubionych lakierów do paznokci tego lata!

Co prawda nadal moimi top faworytami są róże i pomarańczki, ale morski odcień Inglota ujął me serce:D

 
Niemniej jednak jest to dosyć trudny do noszenia kolor, przynajmniej dla mnie. Na stopach sprawdza się idealnie (możecie go zobaczyć w pełnej krasie przy okazji prezentacji sandałków TUTAJ), natomiast zupełnie nie byłam przekonana do noszenia go na dłoniach. Możliwe, że wczesniej moja skóra była zbyt blada, a lakier Inglot 987 powodowałe efekt kończyn zombi.
Kilka dni temu zdecydowałam się spróbować jeszcze raz pomalować paznokcie u rąk, ale żeby nie było zbyt mdło dodałam akcenty w postaci lakieru MUA shade 1 (za który serdecznie dziekuje Magdzie:*) o głębokim odcieniu granatu z delikatnymi drobinkami.  Efekt całkiem przypadł mi do gustu, chociaż zdaje sobie sprawę, że stopień trudnosci tego mani jest poziomie dziesięciolatki ;)

Muszę napomknąć, że to mój pierwszy lakier Inglota od dawien dawna i jestem zadowolona z jego jakosci, ponieważ jest kremowy, łatwo się rozprowadza, szybko schnie i dwie cienkie warstwy ładnie kryją. Ceny nie znam, ponieważ dostałam go od Mamy.

Jak Wam sie podoba ten morski lakier? Jak się czujecie z zieleniami/niebieskosciami na paznokciach?
Czytaj dalej »

Puesta bar -must visit!

Jeżeli mieszkacie albo wybieracie się do Limassol, to koniecznie musicie odwiedzić Puesta Oyster Bar & Grill. To fantastyczna knajpka ulokowana nad samym brzegiem morza, część stolików znajduje się dosłownie na plaży. Prócz pięknych widoków warto zajrzeć do Puesty  ze względu na wyborne dania z owoców morza, które mają całkiem przyzwoite ceny.


Sceneria Puesty sprawia, że jest to idealny lokal na romanyczną randkę, ale również można miło spędzić czas z przyjaciółmi na drinkach. Dodatkowo w ciągu dnia można wpaść na frappe i zrelaksować się na przybarowych leżaczkach.


Puesta znajduje się nieopodal hotelu Four Seasons, dokładne namiary znajdziecie TUTAJ.

Dla mnie, wielbicielki owoców morza, menu Puesty to istny raj, oto co zamówiłam ostatnio:


Wielgachny szaszłyk z królewskimi krewetkami, łososiem, warzywami....Pychota!!!





Czytaj dalej »

Letni tag + wyróżnienie

 
Za zaproszenie do zabawy dziękuję Victorii:
 
1. Jakie są twoje ulubione lody?
Uwielbiam lody owocowe, najbardziej malonowe, truskawkowe i jakogowe, ale waniliowymi teæ nie pogardzę;)
Natomiast nie lubie wszelkich lodów o brązowym zabarwieniu – czekoladowych, kakaowych czy orzechowych....

2. Jaki jest twój ulubiony letni owoc?
Chyba arbuz, ale ciężko mi sie zdecydować, bo własnie zajadam się nektarynkami, które są tak pyszne, soczyste i słodkie, że hmmmm:)

3. Japonki, sandały czy baleriny?
Japonki to moj NR.1! Ale latem noszę również często sandały na koturnie.

4. Jaki kolor lakierów lubisz na rękach i stopach: french, kilka kolorów, jeden kolor?
Uwielbiam kolory, zazwyczaj paznokcie u stóp mają inną barwe a u rąk inną. Ulubiony kolor lakieru na lato to mocny różowy i koralowy.

5.Preferujesz bikini, topik, czy strój jednoczęściowy?
Bikini, chociaż kuszą mnie eleganckie kostiumy jednoczęsciowe (może upoluje jakis na wyprzedażach:D)

6. Jak lubisz się opalać solarium, samoopalacz, czy naturalnie?
Kocham słońce, wiem też jakie jest niebezpieczne a mieszkając na Cyprze nie da się go unikać praktycznie nigdy! Opalam się naturalnie, ale nie spędzam długich godzin na plaży. Zazwyczaj w weekendy chodzę na 2-3 godzinki wczesnie rano albo późnym popołudniem.

7.Top, czy bluzka z krótkim rękawem?
Do pracy zakładam raczej bluzki z krótkim rękawem, w dni wolne typowe bokserki.

8.Spodnie, shorty czy spódnica?
Od kwietnia nie miałam na sobie długich spodni:) Uwielbiam krótkie spodenki i noszę je praktycznie cały czas,oczywiscie mam całą gamę różnych fasonów i długosci, zależnie od miejsca. W lecie noszę również sukienki, zazwyczaj wybieram je kiedy nie ma czasu/ochoty na kombinowanie „dołu z górą”;)

9.Basen czy jezioro?
Morze!!!



                      Natomiast za wyróżnienie mojego bloga i kolejne pytania dziękuję Ingalill:

1. Ulubiony owoc?
Mój naj naj ulubieńszy owoc to maliny, do których na Cyprze praktycznie nie mam dostępu:(

2. Miejsce do, którego zawsze wracam to...?
Zawsze wracam do domu, czyli do Krakowa na moje gangsterskie osiedle. I za każdym razem jestem zdumiona jak to miejsce się zmienia a mimo wszystko pozostaje takie samo. I mimo, że teraz mieszkam w raju pod palmami to i tak tęsknie za moim blokowiskiem (taka ze mnie Dominika from the block;))


3. Najbardziej nielubiana potrawa?
Chyba wątróbka, nie jadłam jej może już od ponad 20 lat ale namo wspomnienie zapachu mam dreszcze.


4. Lody mleczne czy sorbety?
Sorbety


5. Największe marzenie w życiu?
Mieć swój jacht i wybrać się nim w podróżdookoła swiata:)


6. Pieprz czy wanilia?
Wszystko pieprze i to mocno:D ale wanilie też lubię,szczególnie kawę waniliową...


7. Ulubione zwierzę?
Mój Yogi


8. Co bym zmienił/ła w swoim życiu?
To trudne pytanie, często napada mnie ochota na zmianę WSZYSTKIEGO.... ale tak poważnie to obecnie interesuje mnie zmiana scieżki kariery oraz zmiana miejsca zamieszkania.


9. Najlepsza muzyka to...?
„Czarna” muzyka, tzn r&b, hip-hop, soul


10. Wolny czas spędzam...?
Na spacerach, pływaniu, czytaniu książek, blogowaniu i spaaaaniu:)

 Zapraszam Was do odpowiedzi na pytania w komentarzach, nie taguje każdego z osobna, ale chetnie poczytam o Waszych ulubionych lodach, owocach i całej reszcie :)
Czytaj dalej »

Blogowe love część 2

Kilka miesięcy temu pojawił się pierwszy post z polecanymi przeze mnie miejscami w sieci, możecie go zobaczyc TUTAJ. Znalazłam kilka nowych, świetnych blogów Polaków mieszkających w przeróżnych miejscach na świecie i znów postanowiłam podzielić się nimi z Wami.


  •  JUSTYNAENBARCELONA - blog Justyny, która mieszka w stolicy Katalonii, pisze o życiu codziennym w Barcelonie, jak również o podróżach w inne rejony Hiszpanii.

  • KONTRASTY RODYJSKIE - to miejsce w sieci należy do Eweliny, której na greckiej wyspie  Rodos udało się połączyć życiową pasję i pracę.

  • PIERWSZE KROKI W NIBYLANDII - relacje Justyny na temat życia w Nijmegen, czyli najstarszym mieście Holandii, posty zawsze okraszone dużą ilością pięknych zdjęć.

  • MR. & MRS. HA - czyli blog polskiej pary zamieszkującej pełen niespodzianek Tajwan.

  • PAMIĘTNIK EMIGRANTKI - dużo aktualności, ciekawostek i absurdów prosto z USA, a dokładnie z Chicago. Autorka często publikuje również interesujące wywiady.

  • W KRAJU KTÓRY NIE ISTNIEJE - blog pisany przez moją sąsiadkę zza miedzy;) Ingalill mieszka po tureckiej stronie Cypru. Jeżeli wybieracie się na wycieczkę do TRCP to lektura obowiązkowa!

  • WHERE IS JULI - na deser blog Julii, która jakiśczas temu wyruszyła w podróż dookoła świata i zdaje relacje z odwiedzonych zakątków. Niezwykli ludzie, niezwykłe miejsca i pełno rekomendacji gdzie wypić najlepsze piwo w Australii, Chile czy na Kubie:)

Znacie któryś z powyższych blogów?
Podrzućcie linki do Waszych ulubionych blogów, niekoniecznie emigranckich;)
 
Czytaj dalej »

Lipiec na Cyprze!

Wysokie temperatury, bezchmurne niebo, delikatna bryza znad morza i upiorna wilgotność zwłaszcza wieczorami dochodząca do 80% - tak właśnie wygląda lipiec na Cyprze.

Można się domyśleć, że lipiec to jeden z najgorętszych miesięcy. Temperatura trzyma od kilku tygodni ten sam poziom 33°C stopni w Limassol i 37°C w Nikozji, ochłody można szukać w górach Trodos, gdzie nie powinno być więcej niż 25°C.  Ale to nie jest szczyt upałów, za miesiąc będzie jeszcze cieplej:D Słońce najmocniej grzeje pomiędzy 13 a 16, więc generalnie odradzam plaæowanie w tych godzinach.

Temperatura wody w morzu wynosi około 26°C, nadal pływanie daje pewne orzeźwienie (w sierpniu niestety będzie to  raczej moczenie się w gorącej, słonej zupie). Prócz sportów wodnych, o których pisałam TUTAJ można również spędzać czas nurkując (pozdrowienia dla Pawła;)) -  co prawda nie mamy na Cyprze takich pięknych raf jak chociażby w Egipcie, ale wrak statku Xenobia znajdujący się nieopodal Larnaki to z pewnoscią niebywała atrakcja podwodna.

 


Na wyspie dużo się dzieje, praktycznie co weekend odbywają się beach party w przeróżnych nadmorskich barach, z których najsłynniejsze są w niedziele w kultowej GUABIE w Limassol. Z  wydarzeń bardziej kulturalnych:
 
·         10 lipca, czyli już jutro w klubie Dolce odbędzie się koncert znanej w Polsce żeńskiej grupy popowej SEREBRO pochodzącej z Rosji. Więcej info TUTAJ.

·         Od początku lipca trwa Festiwal Greckiego Teatru Antycznego, w teatrach Nikozji, Paphos i Limassol wystawiane są antyczne sztuki, takie jak Antygona czy Helena. Więcej informacji TUTAJ.
Czytaj dalej »

Z kokardką na stopie

Dawno nie kupowałam żadnych butów, zwłaszcza płaskich. Na gwałt potrzebowałam lekkich sandałków oraz klapek na plażę i udało mi się je znaleźć w świetnych cenach. Obie pary kupiłam w sklepie Corso, gdzie w zeszłym tygodniu zaczęły się przeceny. Jak widać nastała u mnie faza KOKARDEK;) Nie jest to może szczyt obówniczej elegancji, ale na pewno szczyt wygody.

Które Wam się bardziej podobają?
Czytaj dalej »

Water sports


Ile na tej plaży można się smażyć?!

Oczywiście można (tak jak ja) większość czasu pluskać się w wodzie, ale dla spragnionych urozmaicenia i wrażeń podczas urlopu dostępna jest szeroka gama innych wodnych atrakcji.

Aphrodite beach - Limassol

Dla tych, którzy wybierają się na cypryjskie wakacje, tak prezentuje się cennik sportów wodnych w Limassol:

 
 
 



Przyznam, że poza przejażdżki bananem i rowerkiem wodnym,nie miałam okazji zakosztować inncyh atrakcji. A moim największym marzeniem jest spróbować paraglidingu....

 


Próbowaliście kiedyś sportów wodnych? Lubicie szybkość i  adrenalinę jetów? Czy może wolicie relaksik na rowerku albo łódce?
Fig Tree Bay - Protara
 
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger