Dwa świetne produkty Vaseline

Kosmetyki Vaseline odkryłam po przyjeździe na Cypr, z tego co mi się wydaje to nie są  one dostępne w Polsce. Jeżeli jednak podczas wojaży zagranicznych natkniecie się w supermarketach na te produkty, to warto je wypróbować, ponieważ są niedrogie, a bardzo fajne jakościowo. A co w szczególności polecam?


1. Balsam do ciała Vaseline Essential Moisture Cocoa Radiant - bardzo bogaty i gęsty balsam, który zawiera masło kakaowe. Jego zadaniem jest silne i dogłębne nawilżenie. Ja przede wszystkim  lubię ten kosmetyk za piękny, otulający zapach kakao, który utrzymuje się na ciele przez kilkanaście godzin!  Poza tym rzeczywiście długotrwale nawilża. Jedynym minusem jest trochę uciążliwa aplikacja, ponieważ trzeba się nawcierać, nawklepywac... ale efekt wart jest zachodu. Zwłaszcza lekko opalona skóra po zastosowaniu tego balsamu prezentuje się niezwykle apetycznie.
 Używałam również innych balsamów Vaseline, np takiego w zielonym opakowaniu, który również super nawilżał, miał lżejszą konsystencję i lepiej się wchłaniał, ale już nie pachniał tak fantastycznie.

2. Krem do rąk Healthy Hands + Strong Nails - to moj absolutny hit! Wykończyłam właśnie trzecie opakowanie tego kremu i na pewno kupię następne. Według producenta kosmetyk ma nie tylko zmiękczać i wygładzać skóre dłoni, ale również pielęgnować i wzmacniać paznokcie. I ja się z tym w zupełności zgadzam. Jest to idealny krem do stosowania w trakcie dnia, np w pracy, ponieważ szybciutko się wchłania, pozostawiając dłonie gładkie, odżywione i pięknie pachnące. Wcieram go również w skórki i moje paznokcie są odczuwalnie mocniejsze (nie zauważyłam podobnego działania innych kremów do rąk). Listę plusów zamyka jego poręczne opakowanie (nie znoszę tego typu produktów z odkręcaną zatyczką!) oraz bardzo niska cena - około 2 euro:)


Znacie kosmetyki Vaseline?

Czytaj dalej »

Kupowanie prezentów online

Post o świątecznych prezentach, ale nie tych które ja dostałam, a tych które sprawiłam mojej rodzince w Polsce.  Niestety nie udało mi się polecieć na Boże Narodzenie do domu, ale zdecydowanie chciałam sprawić najbliższym choć małe niespodzianki. Na szczęście żyjemy w czasach internetu i sklepów on line, które znacznie ułatwiają sprawę w podobnych sytuacjach. Wiem, że zakupy przez internet wiążą się z pewnym ryzykiem, dlatego też chętnie polecę dwie strony, na których na pewno można polegać.



Pierwszy sklep internetowy, który znam już od bardzo dawna i dosyć często robię w nim zakupy, zwłaszcza książkowe to merlin.pl. Na pewno jest on znany większości z was, jednak nie zaszkodzi jeżeli zapewie o jego sprawnym funkcjonowaniu i serwisie na najwyższym poziomie. Złożyłam zamówienie na 3 książki, które miały zostać dostarczone na adres mojego domu rodzinnego. Zakupy robiłam 17 grudnia, czyli tuż przed świętami, ponieważ chciałam by przesyłka doszła możliwie jak najbliżej Wigilii. Jestem gapa i nie dokonczyłam płatności za to zamówienie i dopiero 20 grudnia w pełni zapłaciłam za książki. Na stronie widniała już wtedy informacjia, że wszystkie zamówienia zostaną zrealizowane po świętach... Strasznie się zdenerwowałam, bo to nie tak miało być!  Szybko skleciłam maila do obsługi klienta wyjaśniającego sytuację i poprosiłam o wysłanie moich zakupów jak najszybciej. Co prawda na odpowiedź czekałam kilkanaście godzin, ale była jak najbardziej pozytywna. Merlin pracował cały przedświąteczny weekend, i wysłali moją przesyłkę w niedzielę. Także ku mojej radości doszła na czas! Jestem im wdzięczna za profesjonalizm i ogarnięcie, bo wierzę że byli zawaleni robotą.

Druga stonka, którą polecam to alboom.pl, na której możecie tworzyć kalendarze z własnymi zdjęciami, fotoksiążki, plakaty i inne... Ja zamówiłam 3 kalendarze naścienne z naszymi i Yogiego fotkami. Można przebierać w rozmiarach, formatach i wzorach, zdecydować się na jedno lub kilka zdjęć, napisać dedykację, jak również zaznaczyć ważne dla was daty, np. urodziny, imieniny itd. Moim zdaniem to fajny, spersonalizowany prezent, dodatkowo kalendarze były wykonane bardzo dobrze jakościowo. A dlaczego jestem szczególnie zadowolona? Ponieważ po zarejstrowaniu się na stronie alboom dostałam email z kodem zniżkowym, dzięki czemu moje zamówienie wyszło 50% taniej:)

Myślę, że warto polecać solidne sklepy internetowa, dlatego dajcie znać, gdzie Wy robiłyście świąteczne zakupy i czy jesteście usatysfakcjonowane!
Czytaj dalej »

Wesołych Świąt!!!

Razem z Yogim życzymy wszystkim czytelnikom naszego bloga wspaniałaych świąt Bożego Narodzenia! Gdziekolwiek jesteście i jakkolwiek postanowiliście spędzić ten czas, niech najbliższe dni będą spokojne i wypełnione miłą atmosferą. I pysznym jedzeniem:)



A jeżeli nie macie jeszcze upieczonych żadnych świątecznych ciasteczek, to polecam cynamonowe ciastka z przepisu z bloga Filozofia Smaku KLIK. Szybkie, proste i przepyszne!



 Wesołych Świąt!!!

Czytaj dalej »

Metamorfozy na głowie

Tego posta chciałam stworzyć już od dawna. Głównie po to, żeby zebrać wszystkie moje wersje fryzur w jednym miejscu oraz by przeczytać obiektywne rady i opinie. Z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć, pochodzą z różnych źródel i naszukałam się ich w różnych dziwnych miejscach ;)

Nie będzie to moja włosowa historia, ponieważ cofnę się w czasie nie dalej niż 10 lat, czyli dekada zmian:) Mój naturalny kolor włosów to typowo polski popielaty ciemny blond. Pierwszy raz zapragnęłam zmian jakoś w liceum i praktycznie przez całe 4 lata szkoły średniej farbowałam włosy na bardzo jasny blond. Włosy raz były krótsze, raz dłuższe, czasem miałam grzywkę, później ją zapuszczałam... wyglądało to mniej więcej tak:

Następnym etapem były studia, zaraz na pierwszym roku zapragnęłam zmian i korciło mnie by sprawdzić, jak będę wyglądać w ciemnych włosach... Kolory bywały przeróżne od miedzianych, brązowych, po szatynowe i kasztanowe. Lubiłam siebie w ciemniejszych odcieniach, ale wydaje mi się że najlepiej wyglądałam, kiedy byłam opalona. W brązowych włosach prezentowałam się tak;


Później pojechałam na Erazmusa do Wielkiego Tyrnowa, gdzie stwierdziłam, że przeistoczę się w rasową Bułgarkę i zafarbuję włosy na czerń. Czy był to dobry pomysł?!


Zupełnie czarne włosy miałam przez prawie rok, ale strasznie denerwowały mnie jasne odrosty i w pewnym momencie zdecydowałam się na powolny powrót do jaśniejszej czupryny. Był to długi, żmudny i nieprzyjemny proces. Dwa razy byłam u fryzjera na ściąganiu koloru - nie całym ale pasmami. Dzięki temu moje włosy nie były w najgorzym stanie i wydawało mi się, że takie pasemka będą w miarę spoko wyglądać. Co jakiś czas "wyrównywałam" kolor, czyli mój odrost i te odbarwione kosmyki jasnym brązem. Niestety w pewnym momencie to co miałam na głowie prezentowało się na prawdę strasznie:
























Wtedy też sporo ścięłam włosy i miałam takiego niby boba.

Na szczęście po lecie, rozjaśnione słońcem i ponownym farbowaniu na brąz, moje kłaki osiągnęły w miarę jednolity kolor. No i zaczęłam je zapuszczać:

Włosy rosły powoli i stawłay się coraz jaśniejsze:

W końcu doszłam do wymarzonego najjaśniejszego blondu:

Skoro osiągęłam kolor, który chciałam, już więcej nie eksperymentowałam. Natomiast skupiłam się na zapuszczaniu:



W kocńcu nastał rok 2013 i moje ostatnie farbowanie włosów. W lutym po raz ostatni nałożyłam farbę na odrosty. Jak widać włosy były strasznie wysuszone i okropnie się puszyły  Dosłownie i w przenośni horror (pamiętacie The Ring?;)):

 
Przebrnęłam przez kilka miesięcy, lato i słońce też mi pomogły, ponieważ wierzchnia warstwa włosów była cały czas naturalnie rozjaśniana. W taki oto sposób powstało moje "ombre":

A to stan na dzisiaj:

Generalnie jestem w miarę zadowolona ze stanu moich włosów. Na ostatnim zdjęciu widać, że naturalnie falują i zaakceptowałam ten fakt, chociaż od czasu do czasu je prostuje. Co do koloru, to bardzo chciałabym zapuścić naturalne, ale są dni kiedy ten odrost okropnie mnie denerwuje i mam ochotę pobiec do sklepu i kupić farbę:)

Co myślicie o moich metamorfozach? W jakim kolorze było mi najlepiej? Powinnam pozbyć się odrostu czy uzbroić w cierpliwość? Jakieś porady dla zapuszczających naturalki???
Czytaj dalej »

Świąteczne ozdoby - zrób to sam

Może to trochę infantylne, ale lubię wykonywać świąteczne ozdoby sama. Czas spędzony na wymyślaniu i kreowaniu zawsze mija mi bardzo szybko. Ozdoby, które Wam pokaże nie są na pewno doskonałe, ale mnie i pozostałym domownikom się podobają i co najważniejsze tworzą miły, świąteczny klimat. 

 
stroik, z darami natury znalezionymi w pobliskim parku

       
 świeczniki z laskami cynamonu (inspirowany filmikiem Nissiax83 click)
                                             

napis w ramce na ścianę
 

      słoik z czekoladowymi bombkami


Robicie ozdoby sami czy kupujecie gotowe? 
Czuć już u Was świąteczny klimat?








Czytaj dalej »

Polskie kosmetyki na Cyprze

Szybka notka zwiadowcza - w Limassol na ulicy Anexertesia otwarto niedawno sklep U Perfect, w którego asortymencie znalazłam polskie kosmetyki marki Eveline. Bardzo mnie to ucieszyło, to już kolejne kosmetyki z Polski po Inglocie, które są dostępne na Cyprze. Nie miałam dziś zbyt wiele czasu na buszowanie po sklepie, więc szybko chwyciłam za moją ulubioną odżywkę do paznokci 8 w 1 (cena to 5 euro). Druga super wiadomość, to że w tym samym sklepie znajduje się szafa Essence, które nie były wcześniej dostępne na wyspie. Aktura skończyła mi się złota kredka, więc kupiłam nową, w dodatku jedyne 2 euro! Nigdzie  na Cyprze nie ma tańszych kosmetyków.


Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tego newsa. Ja jestem bardzo podekscytowana, tym, że pojawia się na Cyprze coraz więcej polskich kosmetyków.

A teraz pytanie do Was - co z kolorówki Eveline polecacie? Bo ja nigdy nic nie próbowałam, a teraz mam do tego świetną okazję:)
Czytaj dalej »

Zimowe mani


Jak już wspominałam w zeszłym miesiącu, pokochałam ciemne paznokcie. Ostatnio moim ulubionym kolorem jest czerń! Ale nie sama, najlepiej w połączeniu z błyskiem. Odrobina bling bling całkowicie zmienia wygląd paznokci.
 

Dzis mam dla Was połączenie czarnego lakieru Maybelline Colorama o wiele mówiącej nazwie Blackout z matowym białym brokatowym  topem od Wibo z serii WOW.  Z obu lakierów jestem bardzo zadowolona. Czarny wyjątkowo dobrze się u mnie trzyma nawet do 5 dni. Co prawda czasem nie wystarczą dwie warstwy, potrzebna jest trzecia, ale lakier szybko schnie (zwłaszcza przy użyciu Insta Dry od Sally Hansen).  Matowy top, który znalazłam w mikołajkowej paczuszce daje bardzo unikalne wykończenie. Co prawda na ciemnym tle nie wygląda aż tak biało, a raczej mieni się na srebrno – kolorowo. To taki gagatek, który za każdym razem  nałożony na inny odcień bazowy będzie wyglądał inaczej. Love it!






Jak Wam się podoba moja wersja zimowego mani?
Czytaj dalej »

Grudzień na Cyprze

Grudzień to jeden z najmniej przyjemnych pod względem pogody miesięcy na Cyprze.  Dużo deszczu, jeszcze więcej wiatru, niskie temperatury, no generalnie nie jest wesoło. Szczerze mówiąc dużo bardziej wolę prawdziwą polską zimę z mrozem i sniegiem, od tej okropnej pory deszczowej na wyspie. W jakis dziwny sposób 10 stopni na zewnątrz gorzej znosze, niż kilkunastostopniowe mrozy. Chyba wszystko przez wiatr od morza, który przeszywa aż do kosci... brrry! Według analiz grudzień to najbardziej deszczowy miesiąc w roku. Pada prawie codziennie, ale na szczescie są to przelotne , aczkolwiek gwałtowne deszcze. Na drogach robi się dramatycznie niebezpiecznie – cypryjczycy gdy tylko pojawi się kropelka desczu totalnie baranieją, liczba wypadków się potraja....

Ostatnio temperatuta drastycznie spadła, w nocy bywają 4-5 stopnie. Co przy braku ogrzewania centralnego w mieszkaniu jest zabójcze :) A w Trodos spadł pierwszy snieg! W Limassol raczej białego puchu nie uswiadczymy, dlatego już nie mogę się doczekać wycieczki w góry.

Jednym słowem nikomu nie polecam wycieczek na Cypr w grudniu. Dla zmarzluchów poszukującyuch słońca zdecydowanie lepszą destynacją są Wyspy Kanaryjskie czy choćby Egipt, natomiast na wizytę na wyspie Afrodyty  lepiej poczekać do marca.

 
W tym roku, prawdopodobnie z okazji pogłębiającego się kryzysu, w grudniu nie odbywają się żadne festyny Bożonarodzeniowe. W zeszłym roku miały miejsce targi i swiąteczny jarmark w Limassol, niestety w tym roku nic takiego nie ma miejsca. Trochę smutno, bo na prawdę ciężko tu teraz o swiąteczną atmosferę (no ale już na to narzekałam, więc basta).

 


To już ostatni post z serii miesiąc na Cyprze. Mam nadzieje, że komus takie skrótowe, opisowe podsumowania się przydały lub przydadzą.

Teraz muszę pomysleć nad jakąs nową serią. Może Wy podrzucicie mi pomysły???
Czytaj dalej »

Mikołajki z Hexxx – co dostałam?

Na wstępie chciałabym bardzo podziękować Hexxanie z bloga 1001 pasji, za zorganizowanie całej akcji Mikołajkowej.  Miło mi było wyszukać i przygotować  podarunki dla wylosowanej dla mnie pary czyli Neny, ale oczywiscie jeszcze większą radosć sprawiła mi przesyłka od niej!:) Muszę przede wszystki zaznaczyc, że Kasia dobrze zapoznała się z moim profilem i dostałam od niej dokładnie to, co chciałam. Dziękuję!!!

 


Chyba najbardziej oczy zaswieciły mi się na widok najnowszych lakierów z Wibo – piasek i matowy top, które widziałam na innych blogach i jedynie mogłam sobie o nich pomarzyć, bo od najbliższego Rossmana dzieli mnie kilka tysięcy kilomertów haha Zresztą tak samo jak od najbliższej szafy Essence, gdzie mogłabym kupić moje ulubione kredki do oczu. Akurat tych kolorów jeszcze nie miałam. Dodatkowo otrzymałam jedne z moich ulubionych maseczek Ziaji. I cos zupełnie nowego dla mnie, czyli naturalną maseczkę i peeling w jednym marki ECO GARDEN. Jestem bardzo ciekawa tego kosmetyku.

 
Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z mojej mikołajkowej niespodzianki. Zależało mi na produktach niedostępnych na Cyprze i takie własnie otrzymałam. Cieszę się tym bardziej, że to moj jedyne mikołajkowe podarunki, na wyspie nie ma zwyczaju obdarowywania się 6 grudnia... na prezenty trzeba czekać do Bożego Narodzenia.

Pozdrawiam Kasię i Asię i wszystkie inne dziewczyny biorące udział w Mikołajkach.

 
A czy Was odwiedził Mikołaj???
Czytaj dalej »

świąteczny klimat?

W Limassol pojawiły się pierwsze świąteczne dekoracje. Co roku bawi mnie ten kontrast - lampki, świecące śnieżynki, choinki i mikołaje powieszone pośród palm:) A no i żeby tego było mało, to zamiast białego śniegu przeważają mocne kolory różu kwitnących kwiatów oraz pomarańczu dojrzewających cytrusów....

Kilka fotek uliczncyh dekoracji (przepraszam za słabą jakość):




Napis przy wjeździe na moją "dzielnie" życzący mieszkańcom udanego roku

Tak własnie wygląda Cypr zimą w ciągu dnia


 No i jak tu poczuć świąteczną atmosferę?!?
Czytaj dalej »

Najlepsze w listopadzie!

Listopad przeleciał bardzo szybko i niestety nie obfitował w wiele postów na blogu... Ale już niedługo zbliża sie mój wyczekiwany urlop i postaram się być bardziej aktywna w blogosferze. Zwłaszcza, że mam kilka ciekawych pomysłów na nowe posty.  Krótkie podsumowanie minionego miesiąca:

1. NAJLEPSZA PIOSENKA:  Bound 2 - Kanye West - cały miesiąc nuciłam pod nosem:) no cóż, uwielbiam muzykę Kanye i zdecydowanie wolę słuchać tego kawałka bez oglądania klipu... a Wam jak się podoba?

  2.  NAJLEPSZY FILM - 2 Guns - całkiem niezły flm akcji z moim ulubionym aktorem, czyli Denzelem Washingtonem. Ciekawa fabuła plus troche sarkastycznego humoru, narkotyki, tajni agenci i dużo przemocy, na pewno spodoba się facetom:)



3. NAJLEPSZA KSIĄŻKA - Gra Anioła -  Carloz Ruiz Zafon - kolejna po Cieniu wiatru intrygująca powieść, której fabuła rozgrywa się w Barcelonie. Główny bohater jest pisarzem, który zostaje wplątany w dziwną intrygę. Cała historia jest z pogranicza świata relnego i wyimaginowanego, kryminału i fantastyki. Podobała mi sie również spora dawka czarnego humoru.

 4. NAJLEPSZE JEDZENIE / PICIE - smoothie  - albo jak kto woli koktajl owocowy. Mam ostatnio obsesje na jego punkcie, zwłaszcza odkąd odkryłam świetną mieszankę owoców mrożonych w Lidlu. Tak zawsze narzekam, że nie ma na Cyprze jagód, malin, porzeczek... tadam w tej mrożonce są:D  wiem, że to nie to samo co świeże owoce, ale i tak jestem w niebo wzięta. Do mojego koktajlu prócz owoców mrożonych dodaje zazwyczaj banana, szklankę mleka, trochę jogurtu greckiego oraz łyżkę miodu. Sprawdza się fantastycznie i na śniadanie i na deser.

5. NAJLEPSZE WYDARZENIE - podczas jednego z wypadów w góry na grilla z grupą znajomych, znaleźliśmy szczeniaczka. Akurat zaczeło strasznie padać i ta mała kulk przybiegła schronić się koło nas. Ktoś musiał z premedytacją go porzucić, wiedząc że w weekendy w tamtych okolicach pojawia się wiele osób z Limassol... Od razu się maluszkiem zajęliśmy, był mokry, zmarznięty, głodny i przede wszystkim okropnie wystraszony. Po całym dniu spędzonym ze szczeniaczkiem, para naszych znajomych zdecydowała się go wziąć do siebie (trzeba ich było troszeczkę namówić, ale niedługo trwało żeby się w piesku zakochali). Bobo, bo tak nazwali maluszka ma teraz cudowny dom i jest najsłodszym szczeniakiem jakiego kiedykolwiek widziałam. Jest taki wesoły  i cały czas chce się przytulać! Bardzo się ciesze, że jest teraz w "naszej rodzinie", Yogi ma kuzyna i kompana do zabaw;)


Jak Wam minął listopad?
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger