Inspiracje początku lata





Witajcie!

Powracam na bloga po dłuższej przerwie, spowodowanej dużą zmianą w życiu zawodowym.
Na pewno opowiem o tym więcej, możecie się spodziewać postu na temat poszukiwania pracy na Cyprze oraz dużo publikacji związanych z podróżami. Mam również w zanadrzu kilka ciekawych tematów dotyczących wyspy, tego jak Cypr się rozwija i wiele praktycznych wskazówek dla osób planujących wakacje, ale dziś na rozgrzewkę kilka inspiracji z minionych miesięcy. 


DO OGLĄDNIĘCIA: 3 filmy nominowane do Oskara w tym roku (wg każdy z nich lepszy od Lala Land...) oraz świetny serial

Hidden Fugures (Ukryte działania) - Niesamowita, a oparta na faktach historia trzech błyskotliwych afroamerykanek, które na przełomie lat 50. i 60. XX wieku podjęły pracę dla NASA. Pokonując niewyobrażalne przeszkody społeczne i obyczajowe, przyczyniły się do wysłania w kosmos pierwszego Amerykanina, astronautę Johna Glenna. Cudne kostiumy i scenografia oraz najwyższej klasy gra aktorska, sprawiają że jest to mój tegoroczny filmowy faworyt.


Lion (Droga do domu) - kolejna prawdziwa historia (w końcu to życie pisze najlepsze scenariusze), o kilkuletnim chłopcu, który przez przypadek znajduje się tysiące kilomerów od swojej małej indyjskiej wioski a po wielu perypetiach zostaje adoptowany przez parę z Australii. Po 25 latach w szczęściu i dostatku i postanawia odnaleźć zapomniany w Indiach dom i rodzinę. Film jest przepięknie zrealizowany, a w kwestii fabularnej niezwykle przejmujący i ciężko się nie wzruszyć śledząc losy głównego bohatera. 


Hacksaw Ridge (Przełęcz ocalonych)  - wyreżyserowany przez Mela Gibsona dramat wojenny opowiadający o wydarzeniach podczas krwawej bitwy o Okinawę. Główny bohater to amerykański sanitariusz, który mimo iż sam zgłosił się do armii, to od początku odmawiał używania broni i otwarcie deklarował, że z powodów religijnych nie zamierza zabijać wrogów. Czy udało mu się przetrwać na polu bitwy??? Musicie przekonać się sami!


Billions - serial, który jest mieszanką Wilka z Wall Street i House of Cards. Świat wielkiej polityki, jeszcze większych finansów, a przede wszystkim starcie tytułowego miliardera zarządzającego funduszem hedgingowym oraz prokuratora federalnego, czyli dwóch silnych i przebiegłych osobowości z nieposkromionym ego, usiłujących przechytrzyć przeciwnika, których łączy postać kobiety. Polecam wszystkim, nie tylko osobom związanym na codzień z finansami.



DO PRZECZYTANIA: idealne do zabrania na wakacje kryminały

Wołanie kukułki -  powieść autorstwa J. K. Rowling napisana pod pseudonimem Robert Galbraith. Fabuła książki jest typowa, czyli mamy przestępstwo, detektywa i śledztwo, ale to właśnie niesztampowa postać detektywa - Cormorana  Strika, którego poznajemy podczas życiowego dołka, i dopingujemy go nie tylko w trakcie rozwiązywania zagadki zabójstwa słynnej modelki, ale i w sprawach osobistych, sprawia, że powieść czyta się z przyjemnością.  

Pochłaniacz - Moje pierwsze spotkanie z niezwykle popularną polską pisarką Katarzyną Bonda. Akcja toczy się na kilku poziomach, rozpoczyna ją zbrodnia popełniona w 1993 roku, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie para nastolatków, po czym przenosimy się do roku 2013 i razem z profilerką Saszą Załuską staramy się rozwikłać zagadkę zabójstwa słynnego piosenkarza. Mamy tu mafię, księdza, piramidę finansową, skorumpowanych policjantów i sędziów, spotkania klubu AA oraz ciekawe wątki dotyczące działalności władz Polski po transformacji. 


DO ŚLEDZENIA: klikajcie w linki :)

kompleks wypoczynkowy - blog, którego autorka ma niepowtarzalny styl! Proza życia emigrantki, czasem poruszane większe lub mniejsze problemy i egzystencjalne przemyślenia, podane w takiej formie, że trudno  powstrzymać się przed wybuchami niekontrolowanego śmiechu. 

ahududuk - instagramowe konto Agaty, blogerki mieszkającej w tureckiej miejscowości wypoczynkowej Alanya. Znajdziecie tam nie tylko zachwycające fotki, ale przede wszystkim polecam jej instastories, z codzienną porcją nowych tureckich słówek, podanych w bardzo ciekawej formie. 



NA TELEFON: fajne opcje dla zabicia nudy w kolejce lub podróży

94% - gra w skojarzenia, która funkcjonuje offline. Na każdym poziomie są trzy etapy - dwa słowne, jeden obrazkowy, z zadaniami w  stylu: 6 wyrazów kojarzących sie ze słowem KOT, albo filmy, w których zagrał Johnny Deep itp. Gra jest po angielsku, więc jednocześnie ćwiczy się słownictwo. Wydaje się być łatwa, ale według mnie to świetna gimnastyka dla szarych komórek.

Drops - aplikacja do nauki języków obcych. Można wybierać od najpopularniejszych języków takich jak francuski, hiszpański czy niemiecki, po bardziej orientalne typu koreański czy japoński. Ja obecnie uczę się arabskiego. Dużo powtórzeń i nieskomplikowanych ćwiczeń, a wszystko w przyjemnej graficznie formie.



Podzielcie się w komentarzach waszymi inspiracjami, a zwłaszcza wciągającymi lekturami, idealnymi na wielogodzinne podróże samolotem


Czytaj dalej »

Karnawał

Wczoraj oficjalnie rozpoczął się Limassol Carnival Festival, który uznawany jest za jedną z najważniejszych imprez karnawałowych na całym świecie. Impreza odbywa się 12 dni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu i 50 dni przed prawosławną Wielkanocą.

Festiwal karnawałowy to część dziedzictwa kulturowego wyspy, jest wyjątkowy i wyróżnia się spośród innych podobnych uroczystości w Europie. Korzenie karnawału sięgają  czasów starożytnych, natomiast tradycyjne uczty, parady i przebieranki regularnie odbywają się w Limassol od ponad 100 lat. Karnawał obchodzony jest na całym Cyprze, ale właśnie w Limassol jego obchody przybierają największe i najbardziej okazałe rozmiary. 

Radosna celebracja karnawału to okres odnowy i regeneracji, który pomaga optymistycznie pożegnać zimę i przywitać sezon wiosenny. To również czas, w którym mieszkańcy Cypru mogą zapomnieć o codziennych problemach i trudnościach i oddać się szalonej zabawie. 

Karnawał w Limassol organizowany jest przez urząd miasta, który rok rocznie przygotowuje wiele atrakcji - na ulicach pojawiają się (trochę kiczowate moim zdaniem ;) dekoracje, odbywają się przeróżne koncerty i występy artystów lokalnych i zagranicznych, imprezy dla dzieci, a punktem kulminacyjnym jest wielka parada przebierańców. W zeszłym roku liczba uczestników przekroczyła 15000!

Poniżej szczegółowy program tegorocznego festiwalu:
http://www.limassolmunicipal.com.cy/carnival/programme_en.html




Cypryjski karnawał ma bardzo wyluzowany klimat, nie ma nic z wysublimowanej elegancji karnawału w Wenecji, czy super seksownego karnawału w Rio. Cypryjczycy uwielbiają się przebierać, zwłaszcza faceci z upodobaniem stroją się w damskie fatałaszki. Sklepy pękają w szwach od strojów i szalonych akcesoriów dla dzieciaków i dorosłych. Każda szkoła, firma, organizacja urządza zabawy karnawałowe, a knajpy i kluby prześcigają się w wymyślaniu imprez tematycznych.

Tegoroczna parada głównymi ulicami miasta oodbędzie się w ostatni dzień karnawału, czyli niedzielę 25 lutego. A ja mam dla was kilka migawek z poprzednich lat:




Czytaj dalej »

Dziwne zwyczaje kulinarne na Cyprze

Dla wielu osób pierwsze skojarzenie z kuchnią cypryjską to na pewno dieta śródziemnomorska, lub konotacje z typowymi dla Grecji musaką i tzatzikami. Natomiast Cypr to tak naprawdę tygielek, w którym mieszają się kuchnie arabska, turecka, grecka, a nawet angielska oraz lokalne specjały. Nic więc dziwnego, że na co dzień w menu Cypryjczyków występuje feta, humus, czy też kebab.

Musicie również wiedzieć, że Cypryjczycy kochają jeść. Praktycznie cała ich egzystencja kręci się wokół jedzenia. Mogą prowadzić niekończące się rozmowy na temat tego co, kto, kiedy jadł. Typowy dzień w pracy rozpoczyna się konwersacją na temat  co jedliśmy wczoraj na kolację, w porze obiadowej współpracownicy naradzają się gdzie zamówić lunch, następnie podczas przerwy wymieniają spostrzeżenia na temat konsumowanych potraw i opowiadają jak podobne danie przygotowałaby żona/ matka/ babcia/ ciotka/ wujek z Ameryki… Każdy obcokrajowiec jest szczegółowo wypytywany na temat kuchni swojego kraju, podobieństw i różnic oraz ulubionych potraw cypryjskich.

W weekendy rodziny zbierają się, aby porządnie się najeść w domu krewnego albo w restauracji lub tawernie, gdzie grupy 15 lub więcej osób to zjawisko całkowicie normalne. Stoły zazwyczaj uginają się pod niesamowitą ilością wielu różnych potraw. Cypryjski styl serwowania kilku lub kilkunastu dań o różnym smaku, konsystencji i formie, ale w mniejszych porcjach, nazywany jest meze i za cel stawia sobie, aby każda osoba mogła spróbować różnorakich potraw podczas jednego posiedzenia. Niektóre z bardziej niezwykłych potrawy meze to: ośmiornice w czerwonym winie (uwielbiam!), ślimaki w sosie pomidorowym z kaparami, mózgi marynowane, kiszone jaja przepiórcze, języki i moungra, czyli marynowany kalafior.

Jeden z dziwniejszych zwyczajów, z jakim spotkałam się na wyspie Afrodyty, to dodawanie jogurtu (oczywiście greckiego ;)) do każdego dania. Nie ważne czy jemy ziemniaki z mięsem, makaron z sosem pomidorowym, ryż z soczewicą i tuńczykiem czy inne typowo cypryjskie przysmaki – jogurt musi być! I jeszcze obfite  polewanie w-s-z-y-s-t-k-i-e-g-o sokiem z cytryny. Nie tylko sałatki czy też ryby, ale mięso, ziemniaki, makaron, ryż, soczewica, fasolka….. Po prostu bez jogurtu i soku z cytryny posiłek nie ma prawa bytu.

Co jeszcze charakteryzuje cypryjskie zwyczaje żywieniowe? Bardzo częste zamawianie jedzenia na wynos i stołowanie się w knajpach. Wiele osób ode mnie z firmy codziennie zamawia swój lunch. Bynajmniej nie wynika to z ekstremalnie niskich cen dań w lokalach gastronomicznych, ale bardziej z lenistwa…  Czytałam ostatnio statystyki, mówiące że co czwarty Cypryjczyk codziennie jada jedzenie na wynos.  Jedzenie w knajpach nie jest drogie, a obiad w cenie 5-10 euro to nie mega wydatek, ale ciekawostką jest, że kiedy kilka lat temu na wyspę zawitał kryzys finansowy, upadł jeden z największych cypryjskich banków i widmo wielkiego krachu zawisło nad Cypryjczykami, to wiele osób zaczęło myśleć o oszczędnościach,  przygotowywać posiłki w domu, a firmowe lodówki wypchane były lunchboxami. Obecnie wszystko się unormowało. Na Cyprze można zamówić jedzenie z dostawą nawet w McDonaldzie!


Na koniec kilka charakterystycznych specjałów, które warto spróbować będąc na Cyprze:

Trahana – Niezwykle pożywna zupa cypryjska, którą przygotowuje się na bazie pasty powstałej z owczego mleka gotowanego wraz z pszenicą. Wynaleziona została ponoć jeszcze w antycznych czasach przez pasterzy cypryjskich, którzy szukali sposobu na wykorzystanie nadmiaru mleka owiec, które wypasali. Aby ugotować zupę, pastę trahana zalewa się wodą, dodaje bulion, sok z cytryny (a jakże:)), a tuż przed podaniem małe kawałki sera halloumi.

Karob – Roślina w Polsce znana pod nazwą chleb świętojański, występuje powszechnie w rejonie śródziemnomorskim. Jej owoce w smaku przypominają osłodzone kakao, dlatego też używane są jako jego substytut, głównie ze względu na bardzo niską zawartość tłuszczu, hipoalergiczność oraz brak kofeiny. Wypiekom i polewom owoce przerobione na mąkę nadają ciemną barwę, często stanowią zdrową alternatywę dla cukru. Na Cyprze przetwory karbowe są bardzo popularne, zwłaszcza syrop, który można dodawać do ciast i deserów lub pić zmieszany z wodą albo zimnym mlekiem.


Shoushouko – pod tą cudną nazwą kryją się cypryjskie smakołyki o niezwykle unikalnym wyglądzie. Tradycyjnie wytwarza się je z soku winogronowego w okresie winobrania. W osłodzoną miodem i zagęszczoną miksturę  zatapia się orzechy lub migdały, a następnie wiesza się je na sznurkach, aby wyschły w promieniach słońca, dzięki czemu przyjmują podłużne kształty. 




Dzisiejszy post powstał w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie. Jeżeli ciekawią Was dziwne zwyczaje kulinarne w innych krajach, to serdecznie zapraszam do wpisów moich koleżanek:
Czytaj dalej »

Świąteczny Kraków i witamy 2017

Witajcie w 2017!

Mam nadzieję, że okres świąteczny minął Wam w miłej atmosferze i wkroczyliście w Nowy Rok z pozytywnym nastawieniem.



Ja tradycyjnie spędziłam Boże Narodzenie w domu rodzinnym. Co roku staram się tak zorganizować w pracy z urlopem, aby móc przyjechać do Krakowa chociaż na tydzień. Czas spędzony z dawno niewidzianą rodziną i przyjaciółmi był wspaniały, lecz minął niesamowicie szybko…  Każdy dzień wypełniały spotkania i odwiedziny, ale również udało mi się zrealizować kilka fajnych aktywności, które serdecznie polecam jeżeli będziecie w  najbliższym czasie w Krakowie lub innym polskim mieście :

1.       Jarmark Świąteczny - obowiązkowy punkt programu do zaliczenia w okresie bożonarodzeniowym. Nic nie może równać się ze smakiem aromatycznego grzańca przegryzanego oscypkiem z grilla, spożywanych w mroźny wieczór na płycie Rynku Głównego.



2.       Teatr - zawsze kiedy przyjeżdżam do Polski staram się ukulturalnić i za priorytet stawiam sobie wizytę w teatrze. Razem z Mamą wybrałyśmy się do teatru Bagatela na sztukę pod tytułem Najdroższy. Lekka komeda pełna błyskotliwych dialogów, poruszająca bardzo aktualną tematykę  konsumpcjonizmu i snobizmu. W dodatku super zagrana. Więcej informacji TUTAJ. Polecam!

3.       Kino – cieszę się że tym razem prócz wizyty w teatrze udało mi się również zaliczyć seans  filmowy. Wybrałam oczywiście film polskiej produkcji, którego nie mogłabym oglądnąć w kinie na Cyprze. Padło na Pitbull. Niebezpieczne kobiety. Nie  widziałam poprzedniej części, czyli Nowych początków, ale słyszałam wiele różnych opinii na temat nowych filmów Vegi, więc chciałam sama się przekonać o co tyle hałasu. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, dawno żaden polski film tak mi się nie spodobał. Ciekawie zrealizowany, świetni aktorzy (Cukier!), z intrygującą fabułą opartą na faktach i wieloma zabawnymi ripostami. Jak  dla mnie dobre ponad dwugodzinna rozrywka. Więcej szczegółów TUTAJ



4.       Wyjazd w góry – jazda na snowboardzie to jedna z moich wieloletnich pasji i praktycznie jedyne hobby, które ciężko mi praktykować mieszkając na Cyprze. Dlatego też planuję wizyty w Polsce w zimie, tak aby móc chociaż raz na jakiś czas wybrać się na deskę w polskie góry. Koninki położone są w Gorcach, tylko trochę ponad godzinę drogi samochodem od Krakowa. Świetna miejscówka na jednodniowy wypad na narty albo spacer po szlakach. Mimo, iż wyciąg krzesełkowy to archaiczny relikt poprzedniej epoki, to wszystko działa sprawnie, stok jest dobrze przygotowany, a trasa zjazdowa nie należy do najłatwiejszych. Informacje na  temat stacji narciarskiej w Koninkach znajdziecie TUTAJ



          Jak  Wam minęły święta i Sylwester?






Czytaj dalej »

Andrzejki po cypryjsku, czyli święto patrona Cypru

Kto inny mógłby być patronem wyspiarskiego kraju, położonego na przecinających się szlakach morskich i handlowych, na styku trzech kontynentów, niż opiekujący się rybakami, statkami i osobami podróżującymi Święty Andrzej.

Według legendy statek św. Andrzeja Apostoła w trakcie jego ostatniej podróży do Palestyny osiadł na mieliźnie u brzegu Cypru. W miejscu, w którym święty wyszedł na ląd i uderzył w skałę swoją laską, trysnęło źródło wody. Woda okazała się mieć moc uzdrawiania, ponieważ przywróciła wzrok kapitanowi statku, który był ślepy na jedno oko.


Miejsce kultu świętego znajduje się na półwyspie Karpasia, najbardziej na północ wysuniętym punkcie wyspy, obecnie znajdującym się na terytorium Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Klasztor św. Andrzeja Apostoła został wzniesiony na pewno przed XIIw., jednak najstarszym zachowanym do dzisiaj budynkiem jest kaplica pochodząca z XV wieku.  Od 1895 klasztor stał się jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymkowych na Cyprze. Według tradycji kościelnej Maria Georgiou płynąc na łodzi z Anatolii,  w cudowny sposób odnalazła swojego zaginionego 17 lat wcześniej syna, gdy zgodnie z poleceniem ujrzanego we śnie św. Andrzeja udała się na pielgrzymkę do poświęconego jego pamięci monasteru.


Klasztor znany był niegdyś jako „Lourdes Cypru”, stanowił niezwykle ważne i popularne miejsce pielgrzymek nie tylko ludności prawosławnej, greckiej, ale i Turków cypryjskich. Niestety od inwazji tureckiej na Cypr monastyr pozostaje nieczynny, obiekty klasztorne nie były remontowane, zaś nabożeństwa odprawiane są jedynie okazjonalnie.



30 listopada to również data imienin i święto najpopularniejszych imion cypryjskich – Andreas, Andros, oraz żeńskiej odmiany, czyli Andrea i Andri. Tradycyjnie życzymy im Xronia Polla!!!
Czytaj dalej »

W labiryncie średniowiecznej mediny - Fez

Nasza podróż po Maroku rozpoczyna się w  Fezie,  jednym z najstarszych i największych miast w Maroku.







Dlaczego warto je odwiedzić?

  •           Ponieważ można niezwykle niskim kosztem dolecieć tanimi liniami (np. Ryanair) z wielu europejskich miast, m.in z Hiszpanii, Francji, Włoch i Niemiec.
  •          Fez był pierwszą stolicą Królestwa Maroka, ustanowioną w 807 roku przez władcę Idrysa II. W średniowieczu stanowił tętniący życiem ośrodek gospodarczy i religijny, jednocześnie przyciągał ludzi kultury i nauki z różnych stron świata.
  •       W Fezie znajduje się najstarszy uniwersytet na świecie - Al Karaouine, w którym od 859 roku po czasy obecne nauczane są teologia, astronomia, logika i filozofia. Według niektórych przekazów studiował tam nawet papież Sylwester II.
  •          Przede wszystkim trzeba zanurzyć się w labiryncie mediny, czyli starego miasta Fezu, które nie bez powodu znalazło się na liście światowych dziedzictw kulturowych UNESCO.  Stanowi skupisko zabytków o charakterze religijnym , architektonicznym i kulturalnym, jednocześnie zachowuje swój unikalny charakter i średniowieczny klimat. Można tu znaleźć tradycyjne piece, do których codziennie przychodzą gospodynie domowe, aby upiec swój chleb, pełno kramów i sklepików, sprzedających nie tylko pamiątki dla turystów, ale przede wszystkim prawdziwe, lokalne wyroby ze skóry (garbowanej w tejże medinie w niezmienny od stuleci sposób używając moczu do rozmiękczania skór), drewna lub miedzi, regionalne oliwki, przyprawy, bakalie, sery, mięsa…  Co ciekawe, medina w Fezie uważana jest za największą na świecie strefę wolną od ruchu samochodowego.
  •           Fez to również zadbana, nowa część miasta ville nouvelle, z szerokimi deptakami, fontannami i nowoczesnymi kawiarniami, gdzie można odpocząć od zgiełki mediny.
  •           Aby spróbować najlepsze w Maroku gato, czyli tradycyjne, niezwykle fantazyjne ciasteczka, najczęściej z migdałami lub innymi orzechami,  z wypieku których słyną cukiernie w Fezie.


Fez, mimo iż nie cieszy się aż tak wielką popularnością jak np. Marrakesh, na pewno stanowi jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc w Maroku i trzeba go odwiedzić!






Czytaj dalej »

czarny protest

Czy wiecie, że Cypr jest klasyfikowany jako drugi pod względem religijności kraj w Europie? Pierwsze miejsce zajmuje Malta. Religijność Cypryjczyków nie jest deklaracją, suchą statystyką, tutaj na prawdę większość osób uczęszcza na niedzielne msze, a posty są restrykcyjnie przestrzegane. 

Czy wiecie, że większość cypryjskich rodzin posiada dwójkę lub trójkę dzieci, a czwórka nie jest niczym nadzwyczajnym. Wielu Cypryjczyków pobiera się i decyduje na dzieci bardzo młodo.  Cypr ma najwyższy współczynnik przyrostu naturalnego w Unii Europejskiej. 


Czy wiecie, że na wyspie nie istnieje nawet jeden dom dziecka. 


Czy wiecie, że cypryjskie prawo chroni kobiety, pozostawiając im wolny wybór, a aborcja jest legalna. 




Nie mieszkam w Polsce, ale jestem Polką i wspieram wszystkie drogie mi kobiety w ojczyźnie. 

Czytaj dalej »

Tour de Morocco 2016

Nie było mnie tu przez całe lato... Z jednej strony, to chyba dobrze, bo świadczy o tym, że miałam dużo ciekawych zajęć, a po pracy trzymałam się z dala od komputera. Z drugiej strony praca właśnie, jej nadmiar, intensywność oraz stres, który jest jej nieodłącznym partnerem, to główny winowajca tak długiej przerwy w blogowaniu. 

Na szczęście  miałam w końcu okazję się porządnie zrelaksować podczas urlopu w Maroku. Wracam z masą cudownych wspomnień i pięknych zdjęć.


W trakcie 2 tygodni przejechaliśmy 3500 km, widzieliśmy morze, góry, ocean i pustynie. Odwiedziliśmy Fes, Marrakesh, Khemisset, Ouazzane, Chefchouaen, Tetouan, Cabo Negro, Martil, Fnideq, Ceuta, Tanger, Assilah, Moulay Busselham i Tiflet

To nie był mój pierwszy raz w Maroku, mam również nadzieję, że nie ostatni. Za każdym razem odkrywam nowe wspaniałe miejsca, ale równie chętnie wracam chociażby do ukochanego Marrakeshu, aby wypić osławiony świeżo wyciskany sok z pomarańczy na Placu Dżamaa al Fna.





Maroko to kraj pełen kontrastów, niezwykle luksusowe dzielnice i slumsy, nowoczesne pięciogwiazdkowe hotele i zabytkowe riady, butiki najsłynniejszych projektantów i souki, gdzie kurczaka sprzedaje się żywego, ucina mu się głowę  i pozbawia pierza na oczach klienta, co jest 100% gwarancją świeżości;) 

Więcej ciekawostek niebawem!

A jak Wam minęły wakacje?
Czytaj dalej »

Kocham poniedziałki!

Dokonałam niemożliwego, odczarowałam najgorszy dzień tygodnia i zakochałam się w poniedziałku. Spytacie pewnie, jak to możliwe?  Możliwe również, że przeczytawszy poniższe linijki uznacie mnie za wariatkę, pomyślicie że ma niezłe fiu bźdiu w głowie i pora dorosnąć... Ale istnieje również opcja, że mój sposób kogoś zainspiruje do pozytywnych zmian.

Większość osób w niedzielę wieczorem przeżywa lekką depresję, kończą się dni wolne, które spędzaliśmy na relaksie i przyjemnościach, a nastepny poranek często oznacza powrót na wiele godzin do nielubianego miejsca, stresu, pośpiechu, obowiązków. Ja natomiast od kilku tygodni jestem mega podekscytowana, nastawiam budzik na 6 rano i kłade się spać z uśmiechem na ustach.

W poniedziałkowy poranek wyskakuję z łóżka przy pierwszym dźwięku budzika i biegnę... włączyć telewizor!
Oglądam „Grę o tron”.




Wspominałam kiedyś na łamach bloga, że kocham sagę Pieśni Lodu i Ognia G.R.R. Martina, tak samo uwielbiam serial.  Obecnie doszło do bardzo specyficznej sytuacji, ponieważ ekranizacja książek wyprzedziła pierwowzór (od kilku lat nie możemy się doczekać publikacji „Wichrów Zimy”). Każdy kolejny odcinek jest ciekawszy, potwierdza lub zaprzecza fanowskim teoriom, daje odpowiedzi na wiele zagadek, które autor postawił w książkach.


Przechodząc do sedna – oglądnięcie najnowszego odcinka ulubionego serialu w poniedziałek z samego rana nastraja mnie super pozytywnie na cały kolejny dzień, a nawet tydzień. Nie będę nikogo kategorycznie zachęcać do tego samego, ale spróbujcie wygospodarować godzinę wcześnie rano na to, co lubicie. Może jogging o wschodzie słońca (to praktykuję w inne dni tygodnia;)), a może pyszna kawa i przegląd prasy, dłuższy spacer i zabawa z psem... Wprowadźcie w poniedziałkowy rozkład dnia coś, na co będziecie czekać z utęsknieniem cały tydzień. Mały rytuał przyjemności, dzięki któremu optymistycznie nastawieni wdrążycie się w codzienne obowiązki.  

Ja mogę się doczekać kolejnego poniedziałku! A Wy?


Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger