Pożegnanie z zapachami

Skończyłam 2 flaszki:



She Wood Perfume by Dsquared2


Niesamowite perfumy, idealne na sezon jesienno-ziomowy. Są ciepłe i otulające a jednocześnie bardzo intrygujące. Nie jest to dziewczęcy zapach , nadaje sie raczej dla chlopczycy ;) Ma w sobie nuty cytryny, jaśminu, fiołka a także cięższe piżma i cedru. Używałam tych perfum w zeszłyą zimę i ostatnio wykończyłam buteleczkę i chcę kolejną! Zawsze dostawałam dużo komplementów nosząc ten zapach :D Nie wiem ile te perfumy kosztowały, bo był to prezent, ale sprawdziłam na allegro i za 30ml trzeba zapłacić około 120zł. Polecam!

Love in Paris by Nina Ricci

To drugi zapach, który skończył mi się kilka tygodni temu. Tych perfum używałam wiosną i latem, są one raczej świeże i romantyczne... wyobraźcie sobie wiosenny spacer z ukochanym uliczkami Paryża – tak właśnie pachną te perfumy. W nucie serca piwonia i róża, wyczuwalny jaśmin, bergamotka i morela. To także jest ciekawy i niespotykany zapach i chętnie bym do niego kiedyś wróciła. Również otrzymałam je w prezencie, natomiast wypatrzyłam cenę 38euro za 30ml na strawberry.net.

Oba zapachy miały swoją premierę kilka lat temu, ale szczerze mówiąc jeśli chodzi o perfumy to nie śledzę obsesyjnie nowości i nie napalam się na najnowsze pojawiajace sie na rynku pachnidła.


Jakich perfum używacie obecnie?

Czytaj dalej »

Kobiece walizki

Jestem coraz bardziej podekscytowana, trudno mi się skupić, myślami jestem już w samolocie... Już nie mogę się doczekać urlopu i przylotu na święta do Polski :)

Od lat podrużuje z tą samą wysłużoną torbą, która jest bardzo pojemna, ale lata świetności ma dawno za sobą, dlatego też planuję zakup nowej walizy. Poniżej kilka pięknych sztuk bagażu:

LV/LAVIN/LV/ROXY/NN/SAMSONITE/SAMSONITE
Marzy mi się set luksusowych toreb podróżnych od LV, no ale na razie skupię się na poszukiwaniu czegoś w bardziej przystępnych cenach...

Wolicie miękkie czy twarde walizki? Kolorowe czy stonowane? A może w ogóle nie zwracacie na to uwagi?;)
Czytaj dalej »

Zakupy z TRCP - part 3.

Jak cudownie obudzić sie w sobotę w południe, zjeść śniadanie na obiad i nie musieć się nigdzie śpieszyć, niczym stresować :)

Dziś mam dla Was ostatni post dotyczący wypadu na stronę turecką (uff wreszcie ;)), a dokładnie co upolowałam w tureckim supermarkecie :D

W sklepie zatrzymaliśmy się po to, żeby zakupić kilka zgrzewek piwa Efes, no ale kiedy moim oczom ukazało się stoisko Golden Rose nie było innego wyjścia... spędziłam tam dobre 15 minut przebierając w lakierach do paznokci i ostatecznie kupiłam 2 z serii Paris. Czytałam o nich wcześniej na blogach, a że u mnie na Cyprze nie są dostępne, to szykowałam się na zakup w ojczyźnie, a tu taka miła niespodzianka po stronie tureckiej mnie spotkała:) Lakiery niestety nie mają numerków, ale kolory są przepiękne i jakże na czasie - głęboki bordo i fioletowo-szarawy. Kosztowały po 1,50 euro. Cudne!

Kupiłam również oliwkowy krem uniwersalny tureckiej firmy Arko Nem, w mini pojemności, który mam zamiar nosić w torebce i używać jako krem do rąk.

Macie jakieś lakiery z Golden Rose?
Czytaj dalej »

Wycieczka do TRCP - part 2 (Famagusta)

Dziś kolejna część wycieczki na stronę turecką, ponieważ z Kyreni (o której pisałam TUTAJ) pojechaliśmy do Famagusty.

Godzinka jazdy samochodem po bardzo przyzwoitych drogach (życzyłabym sobie, żeby podobne były w Polsce) i dotarliśmy do kolejnego punktu programu. Pokręciliśmy się trochę po samym mieście, ale głównym celem było zobaczenie dzielnicy Varosha, powszechnie nazywanej Ghost town.

WIDOK NA DZIELNICĘ VAROSHA


W latach 60-tych i 70-tych Famagusta była głównym kurortem Cypru, a także jedną z najbardziej luksusowych destynacji na świecie. Wypoczywały tutaj ówczesne sławy, gwiazy muzyki i filmu, miedzy innymi Elizabet Taylor i Brigitte Bardot. Niestety wszystko zmieniło się w 1974 roku, kiedy Turcja zaatakowała wtyspę. W ciągu jednego dnia Varosha i ponad 350 hoteli opustoszało, uciekli nie tylko turyści ale i stali mieszkańcy, zostawiając za sobą cały dobytek. Kurort został ogorodzony i odseparowany od reszty terytorium wyspy i uwierzcie, że od tamtego czasu wszystko pozostało w niezmienionym stanie - stoliki nakryte do posiłków, pranie suszące się na balkonach... Varosha jest opustoszałym terenem, nie można go zasiedlić, ba! nie ma tam wstępu dla cywili. Kiedyś piękne hotele, teraz straszące widma. Widok z plaży w Famaguscie jest na prawdę porażający.... to taka strata, wyobraźcie sobie, jak to wyglądało przed laty!


PO LEWEJ WRAK HOTELU OPUSZCZONY W 1974, PO PRAWEJ NOWY PENSJONAT



Varosza pozostaje opuszczona, ponieważ wszelkich działań na jej terenie zakazuje rezolucja ONZ. Cały czas trwają prace nad jakimś sensownym planem przywrócenia „miasta duchów” do życia, mam nadzieję, że kiedyś dojdzie to do skutku, ponieważ i Turcy i Cypryjczycy ubolewają nad tym ogromnym marnotrawieniem....

GHOST TOWN
MOLO


Na koniec pyszne jedzonko, całkiem przypadkiem trafilismy na ta restaurację i na szczęscie okazała się bardzo fajna. Miłe wnętrzna, wyborne jedzenie, a ceny o połowę tańsze niż po "naszej" stronie. Lokal nazywa się Golden California i konceptem przypomina trochę TGI Friday's, jesli kiedykolwiek zawitacie do Famagusty, to gorąco polecam!!!
Czytaj dalej »

Wycieczka do TRCP - part 1 (Kyrenia)

W niedzielę wybraliśmy się na wyprawę na drugą stronę wyspy, czyli do Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Nie chcę Was zanudzać szczegółami historycznymi na temat konfliktu oraz podziału Cypru na części grecka i turecką, niemniej jednak warto wspomnieć, że obecnie Nikozja to jednyna podzielona stolica Europy, a TRCP to kraj oficjalnie uznany tylko przez Turcję.
Odkąd w 1974 roku Turcja zaatakowała Cypr, sprawa pozostaje nieroztrzygnięta, nadal stacjonują na wyspie siły UN. Cypr z pewnością funkcjonowałby dużo lepiej jako zjednoczony kraj, mieszkańcy byliby szczęśliwszy, gospodarka funkcjonowałaby lepiej, ale jeszcze nikt nie zaproponował rozwiązania, które satysfakcjonowałoby obie strony...

Dotychczas tylko raz przekroczyłam granicę ze stroną turecką - w zeszłym roku podczas zwiedzania Ledry, starej części Nikozji. Tym razem wybraliśmy się do dwóch głównych miast TRCP, czyli Kyrenii i Famagusty.

Dziś kilka fotek z Kyrenii:

PORT I STARE KAMIENICZKI

XII WIECZNY ZAMEK W KYRENII
ZAMEK OD SRODKA - KUPA KAMIENI;)



STRASZNIE WIAŁO, STRASZNE FALE
SZISZA, NARGILE, LUB PO PROSTU FAJKI WODNE:)
PYSZNE LATTE
WIDOK Z MURÓW ZAMKOWYCH NA LATARNIĘ MORSKĄ



PORT
 Kyrenia (tur. Girne) to urocze miasteczko z bogatą historią. Pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą z czasów wojny trojańskiej, później przewinęli się przez nią król Ryszard Lwie Serce, Genuińczycy, Ottomani, Arabowie, Brytyjczycy, Cypryjczycy no a teraz jst pod "zaborem" tureckim. Nieopodal Kyrenii znajduje się kilka ciekawych zabytków, m. in. zamek św. Hilariona, z którego rozciąga sie cudowny widok na okolicę. Bardzo się cieszę, że wreszcie zwiedziliśmy to miasto i zdecydowanie polecam, jeśli kiedykolwiek będziecie na Cyprze, ponieważ ma zupełnie inną atmosferę niż Limassol jak i cała strona grecka.

Czytaj dalej »

Pływające dekoracje

Siedząc w pracy, zabijam nudę wyszukiwaniem inspiracji dekoracyjnych:)

Ostatnio mam straszną zajawkę na "pływające świece", planuję świąteczne dekoracje właśnie w takim klimacie. Dodatkowy plus to prostota wykonania!

źródło  - internet
Jak już zrobię coś swojego, to na pewno Wam pokaże. Co sądzicie o pływających świeczkach???

P.S. Wczoraj byłam "za granicą", czyli eksplorowałam Turecką Republikę Cypru Północnego - relacja niebawem:)
Czytaj dalej »

O kupowaniu akcesoriów z chińskich sklepów online

W zeszłym tygodniu wreszcie dotarła do mnie paczka ze sklepu FavorDeal (klik). Skuszona atrakcyjnymi cenami a także darmową przesyłką zamówiłam kilka pierdółek z tego sklepu online, zapłaciłam przez PayPal i czekałam.... czekałam półtora miesiąca!!! W tak zwanym międzyczasie wymieniłam kilka maili z obsługą klienta owego sklepu, gdzie tłumaczono mi opóźnienie chińskimi public holiday.

Kiedy wreszcie odebrałam paczuszkę, nie mogłam ukryć rozczarowania, ponieważ bransoletka z sową, na której najbardziej mi zależało okazała sie nie być wykonana zbyt dobrze a dodatkow kolor  na zdobieniach nie jest starym złotem jak na zdjęciach ze stronki FavourDeal, tylko jest żółty...


Gumka do włosów z kokardką jest słodka, ale liczyłam na to, że nie będzie taka miniaturowa.

zdjecie pochodzi ze strony sklepu favordeal.com
zdjecie pochodzi ze strony sklepu favordeal.com














No cóż, z tego chińskiego sklepu juz nic nie zamówię. Może Wy znacie jakieś podobne stronki, gdzie można kupić tanie akcesoria, skąd przesyłka dochodzi szybciej, a produkty na żywo nie odbiegają wyglądem od zdjęć prezentowanych na stronie internetowej????
Czytaj dalej »

Jesień w Trodos

Tuż przed nadchodzącym weekendem wspomnienie minionego.



W zeszłą niedziele razem z grupą znajomych wybraliśmy się w Cypryjskie góry by wykorzystać piękną pogodę i zrobić grilla. Wybraliśmy się do Platres, podróż samochodem z Limassol zajmuje niecałą godzinkę. W Trodos pełno jest takich uroczych miejscówek, specjalnie zaaranżowanych na barbecue. 





Na dole w Limassol nie ma takiej jesieni, a tam na górze w lesie czułam się prawie jak w Polsce:) 




 Wszystkie zdjęcia zostały zrobione Nikonem naszych przyjaciół... zakochałam sie i teraz też chce taki fajny aparat!

Mam nadzieję, że w tą niedzielę ponownie wybierzemy się gdzieś na wycieczkę.


Czytaj dalej »

Mała rzecz, a cieszy - muffiny

Ten post powinien się pojawić w ramach niedzielnych kulinarii, ale cały wczorajszy dzień spędziłam w górach i po powrocie nie miałam już siły napisać nawet 2 zdań... za to mam dla Was wiele pięknych zdjęć z cypryjskich gór :) pojawią się na blogu niebawem!

A teraz przechodząc do rzeczy, serwuje Wam dzis muffinki:)  Same babeczki to nic wyszukanego – właciwie to piekę je według przepisu Magdy z My Greek Shopping (klik), dodając jedynie ze 3 spore łyżki wiórek kokosowych. Muffiny zawsze wychodzą przepyszne, można je urozmaicić również innymi dodatkami jak kawałki czekolady, bakalie, na co tylko macie ochotę!



Przede wszystkim chciałam wam pokazać mój nowy nabytek, czyli foremki silikonowe, które kupiłam w zeszłym tygodniu. Taka drobnostka, a tak ułatwia życie – babeczki ładnie w nich rosną, idealnie z nich wychodzą, nie potrzeba papilotek, łato je przechowywać i utrzymać w czystosci. Mała rzecz, a cieszę się jak głupia i mogłabym piec codziennie :P

A Wy w czym pieczecie muffinki?

Może znacie jakies fajne przepisy na wytrawne babeczki?


Miłego tygodnia!!!

Czytaj dalej »

Żel do mycia twarzy - nowość kontra starość

Żel do mycia twarzy to podstawa pielęgnacji cery. Moja cera jest raczej normalna w stronę tłustej i niestety co jakiś czas nieprzyjaciele atakują ją ze zdwojoną mocą... Jeszcze nie tak dawno temu (no ze 2 lata temu;)) sądziłam, że im bardziej wysuszający i ściągający specyfik do mycia buzi, tym dla mnie lepszy. Szczytem było zakupienie żelu do cery trądzikowatej z firmy Simple, który dosłownie wypalił mi skórę. A nieprzyjaciół było oczywiście jeszcze więcej.



Szukajc pomocy w internecie, natrafiłam na filmiki urodowe, i chyba niessia polecała łagodne żele do mycia właśnie w przeciwieństwie do tych silnych. Postawiłam na różową piankę z Vichy i to był strzał w dziesiątkę! Uwielbiam ten kosmetyk, zużyłam nie wiem ile opakowań, kilka razy kupiłam inną piankę do mycia buzi ale zawsze wracam do Vichy. Jest super delikatna, ale skuteczna, bo idealnie zmywa makijaż, ja ją używam i rano i wieczorem.

No więc skoro tak się zachwycam tą pianką, czemu widzicie na zdjęciu żel Effaclar? Bo niekonsekwencja to jedna z cech kobiecych ;)

Kupiłam tą wielką butlę skuszona promocją, a także pozytywnymi opiniami na necie oczywiście. No i żel też jest w założeniu bardzo delikatny. Użyłam go już kilka razy i rzeczywiście żadnego wysuszenia, miły zapach, świetnie się pieni, a moja twarz (jeśli to możliwe) jest chyba nawet lepiej oczyszczona niż po piance! Czyżby produkt La Roche Posay zepchnął z pozycji lidera Vichy? To się okaże jak jeszcze trochę go poużywam.

Na tym kończe esej na temat mycia twarzy, mam nadzieje, że moje wywody się komuś przydadzą, a morał tej historii jest taki - bądź delikatny dla swojej cery, bo będziesz mieć pryszczy od cholery:)


Czytaj dalej »

Kolejny tag - Liebster blog

Magdalena odwdzięczyła mi się za poprzednie maltretowanie tagami ;) i zostałam zaproszona do odpowiedzi na poniższe pytania. W sumie sama lubię czytać tagi, można się dowiedzieć różnych mniej lub bardziej istotnych rzeczy na temat innych blogerek.

Liebster blog jest formą wyróżnienia dla blogerów o mniejszej ilości obserwatorów - odpowiadamy na 11 pytań, a następnie układamy własne i zapraszamy do odpowiedzi innych.



1. Lato czy zima?
I lato i zimo (już sie nie mogę doczekać świąt i wyjazdu w góry na deseczkę).
 2. W związku czy singielka?
W związku już ponad 3 lata.
 3. Bez czego nie ruszasz się z domu ?(max 5 rzeczy)
Bez gum do żucia, telefonu, kluczy, odtwarzacza mp3 i okularów przeciwsłonecznych.
4. Jak najchętniej spędzasz wolny czas?
To zależy – czasem preferuję lenistwo w czystej postaci na kanapie oglądając filmy lub czytając ksiązki ale uwielbiam też sport, więc generalnie dużo zależy od nastroju, pogody i sił.
 5. Najgorsza wpadka w Twoim życiu?
Wiecie jak to jest jak się ma 16 lat... pewnego pięknego wakacyjnego dnia wyszłyśmy na spacer z moja przyjaciółką, która tuż koło mojego bloku poczęstowała mnie Malboro Lightem. Kiedy go odpalałam, przed moimi oczyma wyrosła postać mojego Taty (który powinien być w pracy!)... w życiu się takiego wstydu nie najadłam... nie muszę dodawać, że miałam później szlaban przez miesiąc. Na koniec tej historii czuję potrzebę napomknąć, że papierosów nie palę! Ah te błędy młodości ;)
 6. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś w życiu?
Wiele szalonych rzeczy zrobiłam w swoim życiu, większość nie nadaje się do publikacji na blogu :D Ale jesli chodzi o poważne życiowe decyzje, to bez większego zastanowienia spakowałam walizki i przeprowadziłam się na Cypr zaraz po obronie pracy magisterskiej, wszytko to spowodowane było szaleńczym zakochaniem.... Jak się później okazało w tym szaleństwie jest metoda!
 7. Mini, midi czy maxi?
Opcja idealna dla mnie to długosć to przed kolano, czyli midi.
 8. Ulubiony deser?
Lody, lody, loooody!
 9. Kosmetyk bez którego nie potrafiłabyś żyć.
Dezodorant :P
10. Kawa czy herbata?
Bardzo lubię zieloną herbatę, ale bez kawy nie potrafię funkcjonować. KAWA
11. Na co zwracasz szczególną uwagę poznając kogoś nowego?
Zwracam uwagę głównie na poczucie humoru, bo ludzie są różni, ale jeśli potrafią się razem śmiać, to zawsze się dogadają.

A oto moje pytania, (sorry, że są tak durne ;))

1. Ulubiona zupa?

2. Twoja wymarzona podróż?

3. Najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole?

4. Jeansy rurki, proste, czy dzwony?

5. Piosenka, której masz już dość?

6. Gdzie spędzasz najwięcej czasu – w kuchni, łazience czy sypialni?

7. Ulubiony kolor lakieru do paznokci?

8. Tak czy nie dla przedłużanych rzęs?

9. Na co przeznaczyłabyś milion wygrany w LOTTO?

10. Lubisz swoją obecna pracę/zajęcie czy szukasz zmian?

11. Twoje motto życiowe?


A do odpowiedzi zapraszam:
 zanka-pl.blogspot.com
krotkie-westchnienia.blogspot.com
havabedava.blogspot.com/
agniecha1988.blogspot.com
dotrustyourself.blogspot.com

Czytaj dalej »

Cypryjscy celebrities

Kolejna porcja jakże istotnych informacji na temat Cypru!

Daję sobie rękę uciąć, że jeśli ktoś zapytałby Was o jakąś sławną osobe pochodzenia cypryjskiego to jedyne co by Wam przyszło do głowy to AFRODYTA :)
Ale nie ma to tamto, cypryjska krew płynie w żyłach wielu znamienitych postaci, ludzi sukcesu a nawet mniej lub bardziej znanych celebrytów.

1. GEORGE MICHAEL - urodzony co prawda w Londynie, z ojca Cypryjczyka i matki Angielki, na świecie pojawił się jako Georgios Kyriacos Panayiotou. Tata Giorgosa wyemigrował z Cypru w latach 50tych XX wieku i otworzył w Londynie restaurację. Giorgos zaczynał swoją przygodę z muzyką jako DJ, później była szalenie seksowna grupa Wham!, a następnie postawił na karierę solową. Mimo, że ma za sobą zwłaszcza ostatnio wiele nieciekawych skandali, to trzeba przyznać, że to jedna z ikon muzyki pop. Nie wiedziałam na którą jego piosenkę się zdecydować, ale jednak jeszcze nie pora na "Last Christmas", więc o to dla Was FREEDOM!

 2. PETER ANDRE - czyli uroczy Petros, to kolejny z piosenkarzy, który urodził się w Londynie, ale jego rodzicami są Cypryjscy Grecy. Cała rodzinka Andre kilkakrotnie zmieniała centum życiowe przeprowadzając się z Anglii do Australii i z powrotem. Jednak kiedy Petros był już znanym i lubianym muzykiem, pomieszkiwał na rodzinnej wyspie, gdzie w okolicach Larnaki ma swój "domek letniskowy". Peter Andre największą popularność przeżywał, kirdy ja miałam jakieś 13-14 lat,i przyznaję się bez bicia kochałam się w nim na zabój. Do tej pory krążą wśród moich znajomych z podstawówki anegdotki na temat mojego obściskiwania się z plakatem Petera...i ta jego klata...  To moja ukochana piosenka : MYSTERIOUS GIRL



3. TULISA CONTOSTAVLOS - kolejna gwiazda o Cypryjskich korzeniach urodzona w Londynie. Tula Paulinea Contostavlos to typowa Angielska celebrytka, bya członkinią jakiegoś pseudo hip hopowego zespołu, teraz jest jedną z jurorek popularnego muzycznego programu X-Factor. Ja całkiem niedawno dowiedziałam się o jej istnieniu, kiedy przeczytałam newsa, że została wybrana najseksowniejszą kobietą na świecie w rankingu jakiegoś męskiego czasopisma. Jej twórczość muzyczna jest mi bliżej nieznana, ale to chyba jej najsłynniejszy hit: YOUNG


4. ANNA VISSI -  to chyba najbardziej kultowa Cypryjska gwiazda, na scenie ponad 30 lat. Piosenkarka urodzona w niewielkiej wiosce nieopodal Larnaki, wraz z rodziną wyemigrowałam do Gracji i tam rozpoczęła swoja spektakularną karierę muzyczną. Anna kilkakrotnie występowała na festiwalu Eurowizji, śpiewała operę, wystąpowała w musicalach i nawet udało jej się podbić amerykański rynek muzyczny. To jeden z jej najsłynniejszych utworów, z typowymi greckimi dźwiękami w tle: ELENI



Czytaj dalej »

Kolacja z Maroka - Zaluk

Mam dziś dla Was kolejne Marokańskie danie. Nie jest to nic wyszukanego, wręcz przeciwnie, wygląda jak breja (szczególnie na moich zdjęciach:/), ale musicie uwierzyć, że jest to najsmaczniejsza breja pod słońcem;)

Zaluk to potrawa odrobinę przypominająca nasze leczo. Można ją jeść samą na ciepło, albo jako dodatek do innych dań, niby sałatka, na zimno.


Do przygotowania zaluka potrzebujemy 4 pomidorów bez skórki, 4 zielonych papryk zgrillowanych i pozbawionych skórki, 2 bakłażanów podgotowanych i oczywiście obranych ze skórki:) i wszystko kroimy w drobną kostkę. Do tego dodajemy 2 ząbki czosnku, posiekaną natkę pietruszki i kolendry, pieprz, sól, paprykę ostrą, kumin. Jak już wszystko jest na patelni to polewamy tochę oliwą i odrobiną sosu pomidorowego z kartoniku. Wszystko ma się pięknie dusić pod przykryciem jakieś 20 minut. Ja czasem jak mam smaka to dodaje odrobiny papryczek chilli i wtedy to już jest czad :D

Zaluk, jak i większość Marokańskich dań je się bez użycia sztućców. Chleb (my akurat mamy libańską pitę) rwie się na kawłki, macza się i nabiera na niego potrawę. Ja bardzo polubiłam jedzenie samymi rękoma, ma się bardziej osobisty kontakt z jedzeniem hahaha

Jeśli nie macie ochoty na marokańską kuchnię, to polecam chociaż do tradycyjnego lecza użyć zgrillowanej papryki - od razu potrawa nabiera innego smaku.

Smacznego!


Czytaj dalej »

Zakupy - klasyki z The Body Shop

Nareszcie udało mi się dzisiaj wygospodarować chwilę i pojechać do "centrum" miasta na małe zakupy. Na Cyprze w niedziele wszyskie sklepy są zamknięte, więc jedynym dniem kiedy mogę wybrac się na shopping jest sobota...Nie ma to jak polskie niedzielne spacery po galeriach ;)

Do The Body Shop wybrałam się w celu zakupienia kremu do twarzy... ale skuszona promocją 1 plus 1 free nie mogłam oprzeć się masełkom... no i już przy kasie zobaczyłam moją ukochaną odżywkę bananową, która bardzo żadko jest w asortymencie.



 Jakie są Wasze ulubione produkty z TBS???
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger