Jak przetrwać?!


Ten post jest wynikiem mojego dzisiejszego samopoczucia. Nie zdarza mi się to często, z upływającymi latami w zasadzie coraz rzadziej. Po kilku mojito wypitych wczoraj na plaży, dzis rano obudziłam się w nienajlepszej formie, ale mus to mus i trzeba było zebrać  i ruszyć do pracy.

Oto czym próbowałam sobie ulżyć w mękach:

- Woda to najlepszy przyjaciel, duuuuużo wody

- Łyknęłam magiczną pigułkę o nazwie IMMUVIT, która zawiera wyciągi z jakis koreańskich roslin i ma dodawać energii i poprawiać koncentrację. Liczyłam że pigułka wystarczy, połknięta o 9 , o 11 nadal nie poprawiła samopoczucia, więc zmuszona byłam sięgnąć po cos sprawdzonego.

- Shark Lite, czyli mniej kaloryczna wersja napoju energetycznego. Unikam tego typu napojów jak ognia, ale tak na prawdę to są jedynym srodkiem, który pobudza do życia, kawa kompletnie nie daje rady...


Podczas lunchu wypiłam jeszcze szklankę soku pomidorowego (pomidory to najlepsze antykacowe warzywa) z duuuużą iloscią lodu i poczułam się zdecydowanie lepiej. Do tego stopnia, że  mam już nawet ochotę na kolejne mojito ;)


Kilka dodatkowych rad na ciężkie dni ode mnie to: unikanie mocnych perfum, zakładanie płaskiego obuwia i częste nawilżanie ust balsamem.


Macie jakies sprawdzone sposoby na walkę z syndromem dnia następnego w pracy?
 

10 komentarzy:

  1. W sobotę byłam na weselu i do dzisiaj czuję się tak jak Ty :-) Najciekawsze jest to, że piłam tylko szampana i to w umiarkowanej ilości. Może tańce mnie wykończyły. Tak czy owak, łączę się w bólu :-) Niedawno dowiedziałam się, że na kaca dobry jest "sok" z kiszonych ogórków. Masz dostęp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musialo być weselicho ciężkiego kalibru ;) a co do ogórków kiszonych to odkąd polski sklep zbankrutowal, to niestety dostępu brak :(

      Usuń
  2. Z męskiego punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem jest klin i dużo snu.
    Natomiast najlepszą profilaktyką jest wyjazd do Arabii Saudyjskiej - nie ma problemu z "syndromem dnia następnego, bo dzień "poprzedzający" nie występuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja juz wole troche pocierpiec ;) smutno by mi było bez Mojito na lezaczku

      Usuń
  3. mocne perfumy rzeczywiście mogą męczyć podczas takich dni :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bede zaglądać częściej :).

    OdpowiedzUsuń
  5. ohhh dobrze wiedziec, dzisiaj rano doskwieral mi maly problemik ;) jak widac moj organizm tez sie odzwyczail od imprezowania ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj cierpialam, ale moglam pol dnia w lozku przelezec;)
      starzejemy sie;p

      Usuń

Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger