Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

Kosmetyczne hity lata 2015


Ostatni dzień kalendarzowego lata to idealna data na kosmetyczne podsumowanie minionych miesięcy. Co prawda , u mnie na zmianę sezonu się jeszcze nie zapowiada, ponieważ temperatury nadal oscylują w granicy 30 stopni w dzień i 20 w nocy... Ale chętnie opowiem o kilku perełkach, które się u mnie sprawdziły, i których nadal będę z przyjemnością używać.

 



 


 

1.       Vichy Capital Solei SPF 50 emulsion anti-brillance – najlepszy filtr do twarzy! Nie bieli, łatwo się rozprowadza, matuje na długo, skutecznie chroni. Zastępuje mi krem na dzień, idealnie sprawdza się pod makijaż. Wcześniej używałam tego samego kremu, tylko że z SPF 30, w tym roku postawiłam na wyższą ochronę, szczerze mówiąc nie zauważam większej różnicy, więc obie wersje polecam tak samo.


2.       CK one summer Eau de toilette– nuty limetki, grapefruita i melona w tych perfumach unisex są dla mnie kwintesencją lata. Idealna kombinacja świeżości i odrobiny słodyczy. Podobają mi się nieoczywiste, lekko męskie wonie.  Jak na taki orzeźwiający zapach to utrzymuje się dosyć długo, zwłaszcza na włosach i ubraniach.


3.       La Roche Posay Thermal Spring Water – woda termalna, która ma wielorakie zastosowanie, np. zastepuje tonik, zscala makijaż, pozwala na odświeżenie w trakcie dnia, łagodzi podrażnioną i zaczerwienioną skórę po opalaniu... Plusem jest duża wydajność oraz rozpylacz, który nie polewa, a delikatnie zrasza. Niestety tego typu kosmetyki nie są na Cyprze popularne i dlatego też sporo kosztują.


4.       Vichy Purete Thermale Fresh Cleansing Gel – żel do mycia twarzy przeznaczony dla skóry delikatnej, nie zawiera parabenów. Skutecznie oczyszcza i nie podrażnia, nie pozostawia ściągniętej cery. Skusiła mnie obietnica z etykiety, według której żel ma ograniczać dyskomfort powodowany przez twardą wodę (w cypryjskich kranach płynie chyba „najtwardsza” woda na świecie....). Ma idealną konsystencję, dobrze się pieni i delikatnie pachnie. Opakowanie z pompką jest perfekcyjne!
 

5.       Oriflame FeetUp Summer Bliss Foot Spray – dezodorant do stop to niezastąpiony produkt w lecie. Ten ma przyjemny zapach i odświeżające działanie. Dodatkowo spora pojemność za niewielką cenę. Kupiłam go w zestawie z kremem do stóp i tarką za jakieś grosze.

 
6.       Rimmel Salon Pro Kate 317 Hip Hop – lakier do paznokci, który pochodzi z mojej ulubionej serii. Ma doskonały, ciepły, żywy czerwony odcień. Łatwo się rozprowadza i długo utrzymuje.  Całe lato gościł na paznokciach moich stóp. Klasyk!

 

 

Znacie powyższe produkty? Jakie kosmetyki podbiły ostatnio wasze serca?
 
 
 
 
 
Czytaj dalej »

Kosmetyczni faworyci lata

 
 
Na Cyprze  lato nadal w pełni:) Postanowilam w kilku słowach podsumować moje ulubione kosmetyki, które idealnie spisują się w tym gorącym sezonie.
 
 
 



1.      Bourjois CC Cream – bardzo fajny produkt, który zastąpil mi zwykly podklad. Po przygodzie z BB Garniera, bylam trochę sceptycznie nastawiona do takich wynalazków, ale okazało się, że niepotrzebnie. Jak dla mnie to po prostu krem tonujacy, który jest lekki, ale jednoczesnie nieźle kryje i sprawia, że cera wygląda ładniej. Wygodne opakowanie i delikatny zapach również na plus. Jedynie kolor dobrałam trochę za ciemny, ale po jego użyciu twarz ma przynajmniej podobny odcień do reszty mojego opalonego ciała. Firma Bourjois robi wg mnie najlepsze drogeryjne kosmetyki do makijażu twarzy.
 
2.      Balsam Nivea  - wielka butla, która starczyła mi na 2 miesiące codziennego smarowania. Wybrałam lekką wersję balsamu, jestem z niej w pełni zadowolona, ponieważ szybciutko się wchłaniała, a nawilżenie było wystarczające. Podoba mi się nowy design opakowań Nivea, pompka też na plus!  Zapach typowy dla kosmetyków tej firmy nie utrzymaywał się na ciele zbyt długo.
 
3.      Olejek Vatika – ponieważ dużo czasu spędzam na słońcu oraz w morzu,  staram się zabezpieczać moje długie, jasne końcówki i produkt Vatiki idealnie sprawdzał się do tego celu. Nakładałam  go na włosy każdorazowo przed wyjsciem na plażę, zaplatałam warkocza, albo robiłam koczek, dzięki czemu moje włosy są w dużo lepszej kondycji niż zeszłego lata. Olejek jest bardzo wydajny i całkiem przyjemnie pachnie.
 
4.      Krem do stóp Fuss Wohl  - chyba najtańszy i najlepszy kosmetyk do pielęgnacji stóp. Oczywiscie usłyszałam o nim na YT, kupiłam go podczas wizyty w Polsce, i stosowałam mniej lub bardziej regularnie przez ostatnie kilka miesięcy. Prócz swietnych własciwosci nawilżających, jego ogromną zaleta jest to, że przez noc całkowicie się wchłania i stopy nie slizgają się w klapkach lub sandałkach.
 
5.      Filtr do twarzy Vichy – ten kosmetyk znają już chyba wszyscy, a jeżeli nie, to powinni! Według mnie to najlepszy filtr do twarzy, a z racji miejsca zamieszkanie, wiem co mówię w temacie zabezpieczania sie przed słońcem;) Przede wszystkim jest to produkt, którego codzienne używanie jest bardzo komfortowe – szybko się wchłania, matuje, nawilża, idealny pod makijaż, nie smierdzi, ma poręczne opakowanie. Nie ma się do czego przyczepić.
 
 

Znacie moich ulubieńców?
Podzielcie się Waszymi kosmetycznymi hitami lata!

 
Czytaj dalej »

Farmona - tutti sruti

Jestem wielką fanką maseł do ciała z The Body Shop, ale niestety są one dosyć drogie i trudno dostępne. Podczas wizyty w Polsce zwróciłam uwagę na produkty do ciała Farmony, kuszące kolorowymi opakowaniami i egzotycznymi nazwami. Wydawało mi się, że mogą one stanowić godnych zastępców ulubieńców z TBS... Niestety zawiodłam się na całej lini.
 
 
 
Na pierwszy ogień poszło różowe masło do ciała LICZI & RAMBUTAN, które po otwarciu przestraszyło mnie okropnie dziwnym, mdłym zapachem. Dalej było już  tylko gorzej – bardzo zbita konsystencja, bardzo trudna do rozprowadzenia na ciele. Po jego zastosowaniu skóra nie była wcale nawilżona, a pokryta sliską warstwą. Zużyłam to badziewie smarując kolana i łokcie, ale zajęło mi to ponad pół roku!
  
Kolejne cudo Farmony z serii tutti frutti to mus do ciała MELON & ARBUZ. Tu już było trochę lepiej, produkt rzeczywiscie pachnie melonem, ale takim lekko gnijącym, na szczęscie nie utrzymyuwał się na skórze zbyt długo... Konsystencja była całkiem przyjemna,lekka i ułatwiająca aplikację. Kosmetyk całkiem w porządku nawilżał moją mało wymagającą skórę. Natomiast tu zaskoczyło mnie, że tak szybko się skończył, po nie całym miesiącu opakowanie było puste.  
 
Oba produkty polskiej marki kosztują niewiele ponad 10 zł, ale szczerze mówiąc nie polecam żadnego. Niech Was nie zwiodą energetyczne kolory opakowań i zapewnienia producenta o owocowej rozkoszy i tropikalnym szaleństwie zmysłów ... Zdecydowanie można znalesć lepsze, niedrogie balsamy do ciała.
Czytaj dalej »

Pachnące podarki

Pochwalę się dzisiaj dwoma obłędnie pachnącymi prezentami. Kosmetyki warte uwagi, a nie miałam okazji o nich wcześniej usłyszeć ani przeczytać.


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pierwszy to zestaw mini balsamów do rąk i ciała z OPI. Avojuice skin quenchers to nawilżające lotiony, które nie tylko błyskawicznie się wchłaniają pozostawiając skórę dłoni lekko miękką i delikatną. Ale przede wszystkim cudownie pachną! Każda 30 ml buteleczka zawiera inną kompozycję zapachową, moje ulubione to ginger lily i violet orchid.
Nigdy wczesniej nie spotkałam się z tym kosmetykiem OPI, dlatego jestem bardzo zadowolona, że mogę wypróbować różne zapachy. Ponoć dostępne są w sprzedaży również duże pojemnosci w butlach z pompka. Z drugiej strony małe opakowania są niezwykle poręczne, zawsze można je mieć przy sobie. Magda, jeszcze raz dziękuję!:*
 

 
Drugi prezent przyjechał do mnie z Londynu. Body mist z nieznanej mi wczesniej firmy NSPA pachnąca intensywnie wanilią. Nie jest to w żadnym wypadku sztuczna woń, pachnie mocno, ale naturalnie, trochę jak biała czekolada z dodatkiem laski wanilii:)  Większosć osób preferuje słodkie zapachy podczas zimniejszych pór roku, ale ja z przyjemnoscią używam ciasteczkowych czy waniliowych kosmetyków nawet w srodku lata. Mgiełka zamknięta została w lekkiej, plastikowej buteleczce o pojemnosci 200ml. Prawdopodobnie postawie ją sobie w pracy na biurku i będę stosować w ciągu dnia – gwarantowana poprawa humoru z każdym psiknieciem.

 

Znacie którys z tych kosmetyków?

 
Czytaj dalej »

Problem z pudrem

Puder to nie jest kosmetyk, bez ktróego nie potrafię wyobrazić sobie mojego życia. Jednak jako posiadaczka cery normalnej z przetłuszczającą się strefą T, by nie świecić z daleka, potrzebuję przypudrować czoło i nosek... 

Do tej pory za jedyny słuszny puder uważałam transparentny Dermablend od Vichy. Służył mi dzielnie przez prawie 3 lata! Jest to chyba najwydajniejszy produkt do makijażu na świecie:) Dobrze spełniał swoją rolę, matowił, nie pozostawiał żadnego koloru, dobrze się aplikował. Kupiłam go na promocji w Super Pharm za około 40 zł. Ale i on w końcy wyzionął ducha i zmuszona zostałam do znalezienia zamiennika. Mogłabym sięgnąć po kolejny słoiczek tego samego, sprawdzonego kosmetyku, ale zachciało mi się wypróbować coś innego. Z drugiej strony nie chiałam inwestować majątku, dlatego też zdecydowałam się na zakup taniusieńkiego pudru z firmy Essence. Gdzieś obiło mi się o uszy, że jest spoko. No ale niestety  dla mnie to totalna klapa...



Nie dość, że kiedy go kupiłam to miał formę kamienia, ale jak widać na załączonym obrazku, po jednorazowym lądowaniu na podłodze, konsystencja zmieniła się na stan sypki. Dokładna nazwa tego produktu to Mattifying Compact Powder - musicie mi zaufać na słowo, ponieważ napisy zniknęły po kilku dniach używania. Ma on kolor, 04 perfect beige, jednak na skórze jest praktycznie niewidoczny. Co prawda matuje cerę całkiem przyzwoicie, ale jak dla mojej skóry to chyba za bardzo..  ponieważ pojawiły mi się nieciekawie wyglądające suche placki w miejscach, na które zazwyczaj puder nakładam. Źle wydane kilka euro.


 Podsumowując : 
Vichy Dermablend - z całego serca polecam, zwłaszcza za długowieczność
 Essence Mattifying Compact Powder - nie polecam, chyba że marzy Wam się Sahara na twarzy

Jaki puder z marek drogeryjnych mi polecicie?
Czytaj dalej »

Polskie kosmetyki na Cyprze

Szybka notka zwiadowcza - w Limassol na ulicy Anexertesia otwarto niedawno sklep U Perfect, w którego asortymencie znalazłam polskie kosmetyki marki Eveline. Bardzo mnie to ucieszyło, to już kolejne kosmetyki z Polski po Inglocie, które są dostępne na Cyprze. Nie miałam dziś zbyt wiele czasu na buszowanie po sklepie, więc szybko chwyciłam za moją ulubioną odżywkę do paznokci 8 w 1 (cena to 5 euro). Druga super wiadomość, to że w tym samym sklepie znajduje się szafa Essence, które nie były wcześniej dostępne na wyspie. Aktura skończyła mi się złota kredka, więc kupiłam nową, w dodatku jedyne 2 euro! Nigdzie  na Cyprze nie ma tańszych kosmetyków.


Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tego newsa. Ja jestem bardzo podekscytowana, tym, że pojawia się na Cyprze coraz więcej polskich kosmetyków.

A teraz pytanie do Was - co z kolorówki Eveline polecacie? Bo ja nigdy nic nie próbowałam, a teraz mam do tego świetną okazję:)
Czytaj dalej »

Nowości do włosów - Fructis & Batiste

Dzisiejszy post dotyczy nowych produktów, które mają za zadanie pomóc w codziennym ogarnianiu mojego siana na głowie.

Z moimi włosami (z resztą jak zawsze w środku lata) nie jest najlepiej. Co prawda nie farbowałam ich od kilku dobrych miesięcy, nie maltretuję ich prostownicą, ale przez wodę w morzu, wiatr i palące słońce są coraz bardziej suche. Testuję kilka nowych kosmetyków do pielęgnacji, ale również takich które szybko i skutecznie mają poprawić wygląd kłaczków.


Pierwszy z nowych produktów, które u mnie zagościły to Fructic Miraculous Oil - niby olejek jakich wiele (przypomina m.in. BC Miracle Oil pisałam o nim TUTAJ), ale ma zadziwiająco dobry skład w porównaniu do ceny. Olejki Gliss Kur, Kerasstas czy inne tym podobne przekraczają czesto cenę 15euro, a dodatkowo ich pojemność jest raczej niewielka. Natomiast olejek Fructis kupiłam za niecałe 7 euro i jest on spory, bo buteleczka zawiera aż 150ml.


Jak widać olejek arganowy znajduje się na jednej z pierwszych pozycji w składzie. Podoba mi się zapach Miraculous Oil, słodki ale nie męczący. Jeżeli chodzi o działanie to jestem zaskoczona, bo nie dość że wygładza i ujarzmiamoje puszące się włosy, to nie przetłuszcza ich! Nałożony "lekką ręką" na długości sprawia, że są miękkie i estetycznie błyszczą.  Przy aplikacji omijam okolice skóry głowy, bo tam mam inny problem, ale o nim za chwilę. Plastikowa buteleczka  posiada pompkę, wszystko idealnie funkcjonuje i sie prezentuje:)  Nie przedłużając, jesli traficie gdzieś na ten kosmetyk, to bierzcie. Akurat ten produkt z linii Frucits jest niezwykle udany!


 
 
Mojego drugiego nowego przyjaciela chyba nikomu nie muszę przedstawiać- dry shampoo
Batiste jest już produktem kultowym. Pierwszy raz dowiedziałam się o nim dwa lata temu z filmików na YouTube. Tak bardzo chciałam go wypróbować, ale niestety Batiste nie był dostępny  na Cyprze. Myślałam nawet nad zamówieniem online z Polski lub UK. Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam kilka dni temu i jak mocno przecierałam oczy ze zdumienia, gdy zobaczyłam go na dolnej półce z produktami do stylizacji włosów w supermarkecie Alpha Mega! Stało sobie kilka sztuk, tylko ta wersja tropikalna. Cena to 5 euro za dużą butlę .Nie wiem, czy będą w stałym asortymencie, mam ogromną nadzieję, że tak:)
 
Po pierwsze ekscytacji przyszedł czas na przetestowanie suchego szamponu i generalnie kosmetyk mnie nie zawiódł. Włosy przetłuszczające się przy skalpie po użyciu Batiste tropical są odświeżone, fajnie uniesione i pachną kokosem. Zaraz po aplikacji są trochę białawe i matowe, ale po przeczesaniu wyglądają naturalnie. Super sprawa, Batiste my  new love!
 
Macie doświadczenie z którymś z powyższych kosmetyków?
Co nowego testujecie do włosów?
 
Czytaj dalej »

Jakie kosmetyki przywieźć z Cypru????


Często w statystykach widzę zapytanie o kosmetyki z Cypru/Grecji, pojawiają się również pytania w komentarzach co można przywieźć z wakacji an Cyprze. Postanowiłam więc zrobić mały przewodnik na ten temat.

Generalnie rzecz biorąc wybór kosmetyków czy to kolorowych czy do pielęgnacji na Cyprze jest bardzo, bardzo ograniczony. Dlatego też zawsze wracając z Polski moje walizki są w połowie wypchane produktami kosmetycznymi. Większość ciekawych i może niedostępnych w Polsce kosmetyków pochodzi z Grecji albo z Izraela.

 Na co warto zwrócić uwagę?

Apivita – naturalne kosmetyki z Grecji, polecam zwlaszcza wszelkie produkty do pielęgnacji cery, nie polecam produktów do włosów. Dostępne w Debenhams i aptekach. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Korres – wysokiej jakości kosmetyki naturalne, pielęgnacyjne jak i kolorowe, pochodzące z Grecji, dosyć drogie (ale w przeliczeniu i tak tańsze niż w polskiej Sephorze). Dostepne w Debenhams, Beautyline oraz w aptekach. Więcej informacji TUTAJ.

Erre due – greckie kosmetyki kolorowe, w bardzo przystępnych jak na Cypr cenach, duża gama kolorystyczna lakierów do paznokci, do kupienia w Debenhams i aptekach. Więcej informacji TUTAJ.

Ahava – kosmetyki z aktywnymi minerałami z Morza Martwego pochodzące z Izraela. Dosyć drogie, do kupienia w Debenhams i aptekach. Więcej informacji TUTAJ.

Bioten – marka pochodzi z Francji, ale działa głownie na półwyspie Bałkański. Ma w swoim asortymencie bardzo fajne, w miarę naturalne, wolne od parabenów kosmetyki pielęgnacyjne. Najlepsze są w nich niezwykle przystępne ceny. Kupić je można w supermarketach np. Debenhams, Alpha Mega, E&S... Więcej informacji TUTAJ.

Poza tym obowiązkowo zwróćcie uwagę na gazety – greckie wydania Elle czy Cosmopolitan zawsze mają ciekawe dodatki, np lakiery Essie, olejki do włosów Kerastes, kredka do oczu YSL itp


Dajcie znać czy miałyście styczność z którąś z powyższych marek. I koniecznie jeśli wrócicie z wakacji z Hellady lub wyspy Afrodyty podzielcie się swoimi zdobyczami kosmetycznymi!
Czytaj dalej »

Biurowy niezbędnik urodowy

W zeszłym tygodniu pisałam jak uprzyjemnić sobie dzień w pracy, a dzis naszło mnie na pokazanie mojego biurowego niezbędnika. Dajcie znać co sądzicie o takich biurowych postach.
 

 
Oto kilka produktów, po które stacjonują na moim biurku i po które sięgam bardzo często:
 
·        Niedawne odkrycie i strzał w dziesiątkę – Septona chusteczki nasączone zmywaczem do paznokci. Ideane w awaryjnych sytuacjach, kiedy paznokcie wyglądają tak tragicznie, że nie można doczekać zmycia ich w domu. Opakowanie zawiera 10 chusteczek, przy czym jedna spokojnie starcza na zmycie jednej dłoni (tzn paznokci jednej dłoni). Dobra opcja na podróże małe i duże;)

·         Krem do rąk Dove visible effects– przerobiłam dziesiątki kremów i te z Dove są bardzo, bardzo przyzwoite. Przede wszystkim szybko się wchłania i nie jest tłusty, zaraz po aplikacji można stukac w klawiaturę. A nawilżenie i zapach jak najbardziej na plus.

·         Mgiełka zapachowa Fruttini Cherry Vanilla – bardzo słodka i bardzo trwała. Niezwykle rzadko urzywam jej na siebie, przeważnie spryskuję otoczenie... Taaa jak tylko w biurze zaczyna brzydko pachnąć, współpracownicy wołaja żeby psikać tym czerwonym.  Polecam jeżeli szukacie fajnego odswieżacza powietrza, bardzo wydajny : )

·         Suplement diety Magne B6 – bez pigułek z magnezem ani rusz. Niestety, ale cierpię na niedobory tego pierwiastka, drgająca powieka i inne częsci ciała...

A co jest najważniejsze? Oczywiscie WODA! Nie będę pokazywać swojej pólitrowej szklanki, którą non stop uzupełniam wodą, ale pamiętajcie żeby nie zapominać o piciu. H2O to podstawa dla zdrowia i urody w pracy i nie tylko.


A jakie są Wasze niezbędniki?


 
Czytaj dalej »

Ile "warta" jest Twoja twarz?!

TAG: 'Ile warta jest moja twarz', chodzi o pokazanie kosmetyków do codziennego makijażu, bez pielęgnacji.

Moja twarz jest bezcenna:)
Ale podpatrzyłam tag u Agnieszki i Magdy i oto co obecnie stosuję na moją buzię każdego poranka:
  1. Puder - Vichy Dermablend kupiony w PL za 65zł , czyli około 15 euro,  na promocji w SuperPharmie (służy mi już ponad rok i końca nie widać:))
  2. Podkład - Bourjois Healthl Mix - cypryjska cena 18 euro
  3. Maskara - Bourjois Volume Fast & Perfect - 16 euro, używam od niedawna, ale zakochałam się w tym tuszu!
  4. Paletka do brwi - Gosh - 15 euro
  5. Błyszczyk - Maybelline Shine Sensation, 6 euro


Razem wyszło dokładnie 70 euro. Ceny kosmetyków na Cyprze są odpowiednio wyższe od cen polskich.... jednak jak już kiedyś pisałam ja przestałam przeliczać . Czasem dorzucam jeszcze cień lub kreskę na oku, ale ostatnio mam mega lenia i mój makijaż opiera się na powyższym zestawie.

Zapraszam wszystkich do zabawy, pokażcie ile "pieniędzy" codziennie nakładacie na swoją twarz!
Czytaj dalej »

Piąteczek, mojito, tag i takie tam

  Nie ma jak piątkowy wieczór... dziś w menu pizza, mojito (mój najukochańszy drink:D), maseczka na twarz i youtube w tle, czyli pełen chillout.

Wczoraj i dziś kupiłam kilka drobiazgów:

Tusz z samokręcącą się szczoteczką, różowy lakier , brzoskwiniowy błyszczyk no i wspomniana maseczka oczyszczająca z aloesem.

Dodatkowo zostałam otagowana przez Rudą Mietłę i niezmiernie mi miło, więc zapraszam:)
Btw te tagi kojarzą mi sie z Pele-mele  - pamiętacie???
1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Chęć zostania sławną i bogatą:D 
A tak poza tym to inspiracja dla mnie były blogi Polek mieszkających za granicą. Chciałam opowiedzieć o tym jak się żyję na Cyprze oraz połączyć to z typowo babskim zainteresowaniem urodą, modą i innymi pierdółkami.
2. Skąd wziął się pomysł na Twój nick blogowy? 
Lemesos to grecka nazwa miasta w którym obecnie mieszkam  - Limassol. 
3. Jesteś optymistką czy pesymistką?
 Optymistką ale i panikarą:)
4. Spotkała Cię kiedyś śmieszna wpadka/sytuacja na randce? Opowiesz o niej, plisss? ;)
Miałam w życiu wiele "ciekawych" randek, podczas 5 lat studiów słynęłam z bycia bohaterem przeróżnych anegdot, ale nie wiem czy nadaja sie na publikacje w tym miejscu i w tym momencie ;) 
5. Jeżeli masz wypróbowany przepis na pyszne ciacho to poproszę o przepis :)
 Jedyne ciasto, które mi wogóle wychodzi jest TO
6. Aktywny czy pasywny wypoczynek?
Oba! Kocham sport, zwłaszcza snowboard, ale tak samo uwielbiam długie godziny wylegiwania się na plaży...
7. Jesteś wytrwała w dążeniu do celu?
Zależy od celu ;)
8. Wymarzona podróż?
Podróż samochodem od wschodniego do zachodniego wybrzeża USA
9. Co sądzisz o internetowych znajomościach przeniesionych do życia realnego?
W ten sposób poznałam mojego przyjaciela T. :)jest to też jedna z anegdotek z punktu 4.

10. Uśmiechnij się :) szczerze i od serca :)
A TERAZ MOJE PYTANIA DO WAS:
  1. Ulubiony dzień tygodnia?
  2. Miłość od pierwszego wejrzenia czy jest możliwa?
  3. Ulubiony deser?
  4. Mini, midi, maxi?
  5. Zakupy kosmetyczne -spontaniczne czy przemyślane?
  6. Ulubiona epoka historyczna?
  7. Co jest gorsze - zmywanie naczyń czy prasowanie?:D
  8. Pierwsza rzecz jaką robisz po przebudzeniu?
  9.  Ulubiona bajka Disneya?
  10. Co daje Ci pisanie bloga?
  Taguję:
Chętnie poczytam też odpowiedzi w komentarzach.
 Miłego weekendu!!!

Czytaj dalej »

Jak wyglądają promocje kosmetyków na Cyprze

Nasza wspaniała słoneczna wyspa ma pewnien znaczący mankament - jest tu okrutnie drogo!
Największy szok przeżyłam zaraz po przyjeździe, kiedy cały czas przeliczałam euro na złotówki i paraliżowało mnie wydawanie pieniędzy na rzeczy, które w ojczyźnie kosztują wiele wieeeele mniej... Wtedy to zaczęłam być łowcą okazji :) kupowałam kosmetyki na promocjach, ubrania na przecenach, no cóż mam w sobie coś z krakowskiego centusia ;)

Teraz już przestałam się stresowć przelicznikiem euro i nie kalkuluje wszystkiego co kupuję, ale nadal staram się korzystać z wielu ciekawych ofert. I tak najpopularniejszą promocja na Cyprze jeśli chodzi o kosmetyki jest 1+1, czyli dwa takie same produkty w cenie jednego.

Poniżej kilka kosmetyków, które kupiłam w przeciągu ostatnich kilku tygodni właśnie jako 1+1:


Żel Good Bye Cellulite Nivea, kosztował około 10 euro.

 Dezodoranty Rexona cotton (jak dla mnie najlepsze antyperspiranty ever), okolo 3 euro.

Szczoteczki do zębów Oral-B - made in Poland, poza tym zawsze wybieram takie z powierzchnią do czyszczenia języka.


A na koniec troche inne 1+1, poniewaz do mojej ulubionej pianki do mycia twarzy z Vichy, dołączono darmowy pełnowymiarowy płyn do demakijażu Vichy, który normalnie kosztuje 10,90, a ja za oba produkty zapłaciłam 17 euro.

Którą opcje wolicie - dwa takie same kosmetyki w cenie jednego, gdzie macie zapas na dłużej, czy też dwa różne kosmetyki w cenie tego droższego, przy czym macie szansę wypróbować dwie różne rzeczy?




Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger