Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biuro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biuro. Pokaż wszystkie posty

Siła nawyku


Po czterech latach zmieniłam miejsce pracy, tzn biurko, mówiąc inaczej „zostałam przesadzona” ( a raczej przesiedlona). Niby to samo biuro, ale zupełnie innaczej ulokowane stanowisko pracy. No i problem gotowy. Zupełnie nie potrafię się odnaleść. Niby taka prozaiczna sprawa, ale widać w jaki sposób nawyki rządzą naszym życiem.

 

Ciężko mi się przyzwyczaić, że telefon ma teraz po lewej, a nie po prawej stronie. Robię dziwne wygibasy sięgając po słuchawkę czy  próbując wykręcić numer. Tęsknię za widokiem z okna, który rozciągał się przede mną. Obecnie spoglądając poza monitory widzę wielką, szarą szafę wypełnioną dokumentami. Z moją poprzednią sąsiadką biurkową miałyśmy wspaniały kontakt, podobne problemy i poczucie humoru. Nowa sąsiadka jest sympatyczna, ale chyba ciężko będzie nam wypracować porównywalnie fajną relację.

 

Czuję się dziwnie i nieswojo, wcale mi się na nowym miejscu nie podoba. Niestety jestem tylko pracownikiem i musze się dostosować do odgórnych decyzji. Cóż mam nadzieję, że w końcu przyzwyczaję się do nowego otoczenia, ale na razie przez większość dnia jestem poirytowana, bo nie mogę znaleść długopisu...
Czytaj dalej »

Oszczędzanie w wielkiej firmie


Od marca, kiedy Cyprem wstrząsnął kryzys sytuacja w kraju ani trochę się nie poprawiła... wręcz jest coraz gorzej. Wiadomo,  w ciężkich czasach trzeba przedsięwziąć różne kroki, żeby przyoszczędzić. Firma w której pracuje wdrążyła wiele mniej lub bardziej innowacyjnych pomysłów, dzięki którym wydatki uległy zmniejszeniu. O tym, że od ponad roku nikt nie dostał podwyżki nie ma co w ogóle gdybać, ponieważ powinnismy się cieszyć, że jak w przypadku wielu innych miejsc pracy pensji nam nie obniżono. Ale w takim razie gdzie można obciąć koszta?

·         Zlikwidowano wszystkie drukarki , poprzednio każdy dział miał swoją drukarkę, a teraz mamy JEDNĄ maszynę kserująco-kopiującą na cały budynek i ponad 100 osób w nim pracujących. Miejscówka z drukarka to nowy socjalny hot spot.

·         Zredukowano o połowę ilosć czjników elektrycznych , teraz mamy jeden czajnik do podziału na dwa piętra, przez co czas zrobienia kway czy herbaty wydłużył się z 2 do 20 minut.

·         Ciepła woda w kranie dostępna jest tylko od 9 do 10 rano, jak już przejdzie poranna fala mycia kubków to po co więcej marnować ciepłą wodę.

·         W dawnych czasach n a biurku każdego pracownika było pudełko z chusteczkami higienicznymi...tak było kiedys, teraz jedno pudełko przysługuje na cały dział. Jeżeli ktos ma katar i wysmarka całe pudełko w jeden dzień, to reszta musi czekać do końca miesiąca na nowy przydział...

·         Natomiast hitem ostatnich tygodni jest zastąpienie ręczników papierowych w kuchni na rzecz... ŚCIERKI:

 



 

 

Moja przyjaciółka słysząc o tych wszystkich rewelacjach podsumowała, że nadawałyby się na scenaruisz do nowego filmu Bareji...

 
Ciekawe na co jeszcze wpanie zarząd mojej firmy?!
Czytaj dalej »

Jak przetrwać?!


Ten post jest wynikiem mojego dzisiejszego samopoczucia. Nie zdarza mi się to często, z upływającymi latami w zasadzie coraz rzadziej. Po kilku mojito wypitych wczoraj na plaży, dzis rano obudziłam się w nienajlepszej formie, ale mus to mus i trzeba było zebrać  i ruszyć do pracy.

Oto czym próbowałam sobie ulżyć w mękach:

- Woda to najlepszy przyjaciel, duuuuużo wody

- Łyknęłam magiczną pigułkę o nazwie IMMUVIT, która zawiera wyciągi z jakis koreańskich roslin i ma dodawać energii i poprawiać koncentrację. Liczyłam że pigułka wystarczy, połknięta o 9 , o 11 nadal nie poprawiła samopoczucia, więc zmuszona byłam sięgnąć po cos sprawdzonego.

- Shark Lite, czyli mniej kaloryczna wersja napoju energetycznego. Unikam tego typu napojów jak ognia, ale tak na prawdę to są jedynym srodkiem, który pobudza do życia, kawa kompletnie nie daje rady...


Podczas lunchu wypiłam jeszcze szklankę soku pomidorowego (pomidory to najlepsze antykacowe warzywa) z duuuużą iloscią lodu i poczułam się zdecydowanie lepiej. Do tego stopnia, że  mam już nawet ochotę na kolejne mojito ;)


Kilka dodatkowych rad na ciężkie dni ode mnie to: unikanie mocnych perfum, zakładanie płaskiego obuwia i częste nawilżanie ust balsamem.


Macie jakies sprawdzone sposoby na walkę z syndromem dnia następnego w pracy?
 
Czytaj dalej »

Firmowe absurdy

Odnoszę wrażenie, że zjawisko absurdu w mojej pracy  zdecydowanie przekracza skalę dopuszczalną w Unii Europejskiej. Mimo,że pracuję w tym miesjcu już prawie 3 lata, to nadal pewni ludzie / sytuacje totalnie mnie zadziwiają.

Kilka ciekawszych przykładów:

·         40letni facet z poważnym tytułem business developer, którego telefon dzwoni co kilkanascie minut ustawionym na fulla dzwonkiem Harlem Shake

·         Zatrudnienie najmłodszej córki mojego kierownika jako jego  bezpośredniej podwładnej, koniecznie muszę napomknąć, że w naszej firmie, tylko w innych działach pracuje już jego żona, brat, żona brata, starsza córka oraz zięć....

·         Pani manager, która stosownie do do przyjętego  dress code - smart casual przychodzi do pracy w neonowej maxi dress lub  przeswitującej bokserce.

·         Walka o mleko!  Firma kupuje dla nas mleko w Lidlu, ale większosć wybrzydza i go nie lubi, dlatego też przynoszą zakupione przez siebie butelki z mlekiem. I tu się zaczyna podkradanie mleka, wypijanie cudzego mleka, przelewanie mleka lidlowego do butelek w celu zatarcia sladów... istna komedia;) (bynajmniej nie pracuję w przedszkolu, a srednia wieku pracowników na pewno przekracza 30 lat!)

·         Starszy pan zajmujący ważną pozycje w marketingu, jego monitor jest dobrze widoczny z przejscia do kuchni, a na monitorze całymi dniami na przemian gra The Settlers i portal randkowy...

To takie najbardziej aktualne absurdziki życia codziennego w mojej korpo. Musiałam się wyżalić....;)

Chętnie poczytam o Waszych!!!
Czytaj dalej »

W międzynarodowej firmie...


Od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł napisania posta o tym, jak pracuje się z różnymi narodowosciami. Paweł z Saudii ostatnio podsumował jak to wygląda u niego w firmie, a dzis możecie przeczytać mój punkt widzenia.

Wlascicielami firmy, w której pracuję, są Palestyńczycy. Większosć pracowników to Arabowie pochodzący z Libanu, Syrii, Jordanii i Egiptu. Do tego Irańczycy, kilkunastu Cypryjczyków, trzy Chinki, kilku Serbów i pojedyncze przypadki osobników z RPA, Meksyku i różnych krajów europejskich.

 
Jesli chodzi o Arabów to mają wiele cech wspólnych, ale też różnią się pomiędzy sobą. Należy również pamiętać, że nie wszyscy Arabowie to muzułmanie, akurat wielu tych z którymi ja pracuję to chrzescijanie. Pomino wspólnego języka i bardzo luźnego podejscia do czasu i obowiązków oraz uwielbienia do plotek, nie można wrzucać wszystkich do jednego kotła.

·         Libańczycy są wielkimi głodomorami, cały czas cos podjadają, rozważania na temat jedzenia to ich ulubiony temat konwersacji. Lubią się popisywać i są trochę pozerami, często mają naturę casanovy. Spiewają! Serio, nie jakies tam nucenie pod nosem, ale spiewanie w trakcie pracy to zupełna normalka.

·         Egipcjanie wsród innych Arabów mają niezbyt dobrą opinię. Nawet jest takie powiedzenie, że jak podasz rękę Egipcjaninowi to później sprawdź czy masz wszystkie pięć palców. To prawda, Egipcjanie to często dwulicowi hipokryci. Swietni w gadce, potrafią słodzić jak nikt inny, są idealnymi sprzedawcami, potrafią wcisnąć każdy badziew jakby był Ci niezbędny do życia. Poza tym uwielbiają rozważać na tematy polityczne.

·         Syryjczycy to żartownisie, mają wrodzony talent do wygłupiania się i robienia psikusów. Są nerwowi i trochę wybuchowi. W sekundę potrafią nakrzyczeć na szefa, wyjsć z biura trzaskając drzwiami... po godzinie wracają i przechodzą do swoich obowiązków jakby nigdy nic. Nie mają gustu jesli chodzi o ubiór...

·         Irańczycy, którzy dumnie nazywają się Persami - duma z pochodzenia to jedna z ich cech charakterystycznych. Poza tym mocne, ale bardzo ładne rysy twarzy. Dobrze wykształceni, bardzo ambintni.

·         Serbowie rzucają się w oczy, bo są bardzo wysocy. Zwłaszcza kobiety góruja nad pozostałymi nacjami. Bardzo poważnie traktują swoje obowiązki i nie lubią jak ktos proponuje im łatwe rozwiązania. Ciężko okreslić w jakim są wieku, te kilka osób z Serbii które ze mną  pracuje może mieć 30,40 lub 50 lat,  na prawdę ciężko powiedzieć.

·         Cypryjczycy słyną wręcz ze swojego slimaczego tempa pracy, na wszystko mają czas, a zwłaszcza na przerwę na kolejne frappe. Dużo narzekają, ale mało działają. Przywiązują wagę do wyglądu, zwłaszcza dziewczyny które wszystkie mają sztuczne paznokcie! I niestety często okropny, za mocny makijaż...

To tylko moje luźne obserwacje, nie lubię stereotypów i sama nie chcę ich kreować, no ale tak to u mnie w pracy wygląda ;)


Podzielcie się Waszymi spostrzeżeniami na temat pracy z innymi narodowosciami. Może cos pokryje się z moimi, a może z czyms się nie zgadzacie???

 
Czytaj dalej »

Biurowy niezbędnik urodowy

W zeszłym tygodniu pisałam jak uprzyjemnić sobie dzień w pracy, a dzis naszło mnie na pokazanie mojego biurowego niezbędnika. Dajcie znać co sądzicie o takich biurowych postach.
 

 
Oto kilka produktów, po które stacjonują na moim biurku i po które sięgam bardzo często:
 
·        Niedawne odkrycie i strzał w dziesiątkę – Septona chusteczki nasączone zmywaczem do paznokci. Ideane w awaryjnych sytuacjach, kiedy paznokcie wyglądają tak tragicznie, że nie można doczekać zmycia ich w domu. Opakowanie zawiera 10 chusteczek, przy czym jedna spokojnie starcza na zmycie jednej dłoni (tzn paznokci jednej dłoni). Dobra opcja na podróże małe i duże;)

·         Krem do rąk Dove visible effects– przerobiłam dziesiątki kremów i te z Dove są bardzo, bardzo przyzwoite. Przede wszystkim szybko się wchłania i nie jest tłusty, zaraz po aplikacji można stukac w klawiaturę. A nawilżenie i zapach jak najbardziej na plus.

·         Mgiełka zapachowa Fruttini Cherry Vanilla – bardzo słodka i bardzo trwała. Niezwykle rzadko urzywam jej na siebie, przeważnie spryskuję otoczenie... Taaa jak tylko w biurze zaczyna brzydko pachnąć, współpracownicy wołaja żeby psikać tym czerwonym.  Polecam jeżeli szukacie fajnego odswieżacza powietrza, bardzo wydajny : )

·         Suplement diety Magne B6 – bez pigułek z magnezem ani rusz. Niestety, ale cierpię na niedobory tego pierwiastka, drgająca powieka i inne częsci ciała...

A co jest najważniejsze? Oczywiscie WODA! Nie będę pokazywać swojej pólitrowej szklanki, którą non stop uzupełniam wodą, ale pamiętajcie żeby nie zapominać o piciu. H2O to podstawa dla zdrowia i urody w pracy i nie tylko.


A jakie są Wasze niezbędniki?


 
Czytaj dalej »

Jak uprzyjemnić sobie dzień w pracy.

Chciałabym tak bardzo kochać swoją pracę, żeby sama myśl o przestąpieniu progu biura w poniedziałek rano przyprawaiała mnie o mocniejsze bicie serca.  Rzeczywistość jest trochę inna – mam okresy/ dni/ godziny, w których bardziej lub mniej lubię swoją prace . Wydaje mi się, że ma tak większość z nas.  Szczerzę zazdroszczę tym wszystkim, którzy pracują w wolnych zawodach. Może i ja kiedyś będę w stanie się utrzymać z pisania, tłumaczenia lub prowadzenia strony internetowej. Ale do rzeczy...
Oto kilka moich wypróbowanych sposobów, jak uprzyjemnić sobie każdy, nawet najnudniejszy i najbardziej smetny dzień w pracy za biurkiem:
·         W drodze do pracy słucham pozytywnej muzyki, bynajmniej nie są to nagrania odgłosów natury, a raczej mocne, czarne bity, ale nie gardzę też aktualnymi hitami , przy których buja mi się głowa.
·         Dzień w biurze rozpoczynam pyszną, wielką kawą! Uwielbiam wszelkiego rodzaju kawy smakowe, np waniliowe lub orzechowe.
·         W przerwie  na lunch ( u mnie odgórnie trwa ona 1h) staram się zawsze wyjść z budynku, przejsć nawet na 10 minutowy spacer, a jesli warunki pogodowe sprzyjają to spędzić ją całą na ławce w parku. Przy okazji czas ten wykorzystuję na czytanie. Godzinka z książką niesamowicie relaksuje i pozwala mi odciąć się od spraw bieżących.
·         Poza tym siedząc już przy biurku, pozwalam sobie raz na jakis czas oderwać się od obowiązków i kilkanascie minut wykorzystuję na planowanie urlopu! Sprawdzam ofety lini lotniczych, czytam opinie o hotelach / restauracjach, wyszukuję ciekawe miejsca do odwiedzenia. Może wydawać się to śmieszne, ale nawet jeśli wiem, że na wakację wyjadę dopiero za 6 miesięcy, takie planowanie daje mi dużo pozytywnej energii. Bywa tak, że na dzień po powrocie z urlopu, zaczynam planować następny ;)

 
 
Być może moje sposoby to nic odkrywczego, ale na mnie działają.

Podzielcie się swoimi metodami na przetrwanie dnia w pracy!
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger