Kolejne buble

Przeglądając zdjęcia w telefonie trafiłam na fotkę zrobioną ponad miesiąc temu, na której uwieczniłam kilka bubli kosmetycznych. Postanowiłam dziś o nich napisać, zanim zupełnie zapomnę, czym mi podpadły;) Nie będę się zbytnio na ich temat rozwodzić, natomiast w kilku słowach przestrzegę przed ich zakupem.


1. Avene Cold Cream  - krem do rąk kupiony w zeszłym roku w Polsce, na szczęście nie kosztował wiele, ponieważ był wtedy na jakiejś promocji. To chyba jeden z najgorszych kremów do rąk jaki w życiu miałam! Przeokropnie śmierdział i miał fatalną konsystencję, zamiast się wchłaniać w skórę, to jedynie bielił dłonie. Z firmą Avene mam raczej same dobre doświadczenia, a tu taki zonk...

2. Naturigin Everyday Shampoo - organiczny, naturalny szampon do codziennego mycia włosów, który skusił mnie zachwycającym wręcz składem: zaraz za wodą, na drugim miejscu znajduje się ekstrakt z aloesu, a późnie jeszcze z wyciąg drzewa oliwnego. Pomyślałam, że sprawdzę, jak na moje kłaki zadziała naturalna pielęgnacja prosto z Danii, zwłaszcza że kosmetyk kosztował szaloną cenę 1 euro. Niestety szampon ten zupełnie nie nadaje się do mycia moich włosów, które po jego zastosowaniu były jednym wielkim stogiem siana. Zużywam do mycia pędzli...

3. Lirene Multifunkcjonalny Krem na Dzień - od dawien dawna jednym z moich ulubionych kremów do twarzy był Lirenowski matujący mus do cery +20, ale z tego co mi się wydaje, to ta seria przeszła metamorfozę i juz nie jest dostępny:( Niemniej jednak weszłam w posiadanie nowości, która zamiast bycia multifantastycznym kremem ogazała się byc megabadziewiem. Niby idealny do wszystkich typów cery, ale nie do mojej (mieszanej). Okropnie mnie po nim wysypuje i to takimi wrednymi , podskórnymi gulami najgorszego sortu... Poza tym niby miał i nawilżać i matowić, ale na dobrą sprawę juz po godzinie od jego nałożenia czułam suchość na twarzy, tak jakbym wcale żadnego kremu nie użyła. Nie polecam!!!

4. Status Quo Conditioner - kolejny naturalny kosmetyk do włosów w tym zbiorze, który przede wszystkim ma za zadanie chronić włosy przed promieniowaniem UV oraz zapobiegać wypłukiwaniu  koloru z włosów farbowanych. Pomimo składu obfitującego w organiczne olejki,  przyjemnej konsystencji i miłego, świeżego zapachu, ta odżywka nie jest moim ulubieńcem. Po jej zastosowaniu moje włosy były pozbijane w strąki, mokre wyglądały po prostu źle, a po wysuszeniu jeszcze gorzej. Spróbowałam 2 razy z różnymi szamponami, i nie mam ochoty więcej, bo szkoda mi czasu i nerwów. Macie jakiś pomysł do czego ją wykorzystać?

5. Pearl Drops - pasta do zębów obiecująca Hollywoodzki uśmiech w miesiąc. Oczywiście nie jestem na tyle durna, by spodziewać się śnieżnobiałych zębów po stosowaniu pasty dostępnej w supermarkecie, ale miałam nadzieję na wybielenie chociażby o 2 tony. Nie dość, że moje uzębienie nie stało się ani trochę jaśniejsze, to w dodatku komfort używania tej pasty był bardzo średni - strasznie wodnista, ciężko bylo nią porządnie umyć sobie zęby. Sto razy bardziej wolę starą dobrą Colgate Herbal White, która przynajmniej smak ma fajny i daje uczucie czystych ząbków.

Może znacie któryś z powyższych antybohaterów i macie na jego temat podobne albo odmienne zdanie???

10 komentarzy:

  1. A ten krem z Avene nie kupiłaś może w SuperPharm? Czasem wciskają coś przy kasie za ekstremalnie małe pieniądze typu 1 zł i niestety są to produkty przeterminowane. Ja tak nabyłam krem o którym piszesz, który był rok po terminie. Sprawdź datę na opakowaniu, może to był powód. Avene to dobra firma, szkoda, że drogeria robi im taką krecią robotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, w Super Pharm go kupilam! Nie pamietam czy to byl 1 zl czy 5 zl, ale jakas taka bardzo niska cena... A wiesz, ze przeszlo mi przez mysl, ze on moze byc przeterminowany, bo na prawde okropnie smierdzial?! Teraz juz nie sprawdze, bo opakowanie wyrzucilam, ale jestem w szoku ze SP mialoby czelnosc sprzedawac produkty po terminie przydatnosci:/

      Usuń
  2. Cale szczęście na żaden z tych produktów naciąć się nie zdążyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Twojej gromadki znam krem Avene, ale przyznam się że nie kojarzę go teraz za bardzo. Za to mam nowe opakowanie więc odświeżę swoje wrażenia. Ciekawe, czy będą lepsze? :)
    Organiczne szampony to czasem jedna wielka niewiadoma i mam wrażenie, że często trudno przewidzieć reakcję na tego typu kosmetyki. Szkoda, że trafił Ci się taki zestaw....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u mnie praktycznie zadne kosmetyki naturalne do wlosow sie nie sprawdzaja... Ja po prostu potrzebuje silikonow, zeby czupryne ujarzmic.

      Usuń
  4. Krem Avene jest ulubionym kremem mojej mamy. Sama parokrotnie miałam okazję go użyć i jestem trochę zdziwiona Twoją opinią. Bardzo możliwe, że trafiłaś na przeterminowany kosmetyk. Odżywkę wykorzystaj zamiast pianki do golenia nóg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie krem Avene byl przeterminowany, co uswiadomila mi powyzej Katja.... Kurcze teraz to juz zawsze bede patrzyc na daty przydatnosci wszelkich kosmetykow sprzedawanych na promocjach.

      Usuń
  5. odzywke mozesz zuzyc do golenia zamiast pianki- ja wlasnie w ten sposob sie pozbywam moich nieudanych odzywek- niestety jest ich duzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sprobuje takiego patentu, przestane na jakis czas podbierac pianke do golenia A. ;)

      Usuń
  6. tę pastę, tylko w kolorze różowym (niestety nie pamiętam nazwy) uwielbiam, i choruję jak nie mogę jej dorwać;) ale faktycznie, ten wariant jest słaby.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger