Kilka bubli


Chyba nikt z nas nie lubi, kiedy jakis kosmetyk zamiast nas oczarować , totalnie rozczarowuje... Ale warto szerzyć taką wiedzę , także ku przestrodze prezentuję Wam kilka moich ostatnich kosmetycznych porażek.


 
1.       Gwiazda tej imprezy, czyli 3 minutes Miracel od Aussie- tyle się o niej nasłuchałam, tak długo czekałam na jej wypróbowanie, przebyła do mnie kilka tysięcy kilomwetrów, by w efekcie totalnie mnie zawiesć. Jedyne, co jest na prawdę fajne w tym produkcie to opakowanie. Reszta zupełnie mi nie przypasowała: zapach- nieciekawy, działanie na włosy –żadne... Myslalam, że ta sylikonowa bomba wygładzi moje puszące się włosy, ale nic podobnego nie nastąpiło, jedynie strasznie je przetłusciła. . Australijskiej celebrytki NIE POLECAM!

 
2.       Kolejny bubel to nowosć od Nivea, Aqua sensation  czyli nawilżający żel do mycia twarzy. Zazwyczaj używam pianek, ale skusiłam się na ten produkt przez jego ciekawy wygląd i atrakcyjną cenę.  Na początku wydawał mi się całkiem ok, co prawda nie domywał buzi zbyt dobrze z makijażu, ale do porannego oczyszczania był spoko. Po około 2 tygodniach pojawiły się okropne podskórne gule na mojej twarzy, zwłaszcza na lini żuchwy... Odstawiłam Nivea i gulki powoli zaczęły znikać. Także podziękuję za współpracę z moją twarzą i wykorzystam go do mycia pędzli.

 
3.       Następny w kolejce do nagany jest lakier z Avon z serii Speeddry+ o nieokreslonym kolorze, taki szarawo-fioletowy z czyms w rodzaju poswiaty...W buteleczce prezentuje się nienajgorzej, wręcz intrygujaco. Natomiast  największą wadą tego lakieru, jest jego totalna przeźroczystosć. Nie wiem ile warstw musiałabym nałożyć, żeby pokryć paznokieć...


4.       Ostatni kosmetyk w tym zbiorze to koszmarny błyszczyk z firmy E.L.F. 2 In 1 Conditioning Gloss, czyli sklej moje dwie wargi w jedną. Na stronie Elfa błyszczyki z tej serii bardzo fajnie się prezentowały a i opis o nawliżających i pielęgnujących własiwosciach a zarazem kuszącym połysku, sprawił że go sobie zamówiłam. No i cóż... jest to najgorszy produkt do ust jaki kiedykolwiek przyszło mi używać – ma okropny, plastikowy smak, a po nałożeniu na usta glutowata maź dosłownie wszystko skleja. Także jeżeli chcecie komus ‘zamknąć gębę’, to polecam ;)

Miałyscie do czynienia, z któryms z moich bubli?
A może trafiły Wam się ostatnio jakies inne kosmetyki przed którymi warto ostrzec innych?

15 komentarzy:

  1. jestem zszokowana tą odżywką z aussie, sama chciałam ją kupić i teraz sama nie wiem :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekojac sie samemu, moze akurat Tobie przypasuje, szkoda tylko ze kosztuje niemalo.

      Usuń
  2. Miałam do czynienia z odżywką i mam na jej temat identyczne zdanie. Mam wrażenie, że albo się ją kocha albo nienawidzi, ja oddałam mamie i jest zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jak to zwykle bywa, zalezy od rodzaju wlosow... Z moimi gestymi ale przesuszonymi zupelnie nie dawala sobie rady.

      Usuń
    2. Ja kupiłam jakąś inną tej samej firmy (butelka z fioletowym korkiem). To było już kilka mies. temu i... jeszcze jej nie wypróbowałam. A teraz, to już nie mam nawet ochoty. Trafiłam na coś odpowiedniego dla moich włosów (też się lubią puszyć), więc może i Ciebie zainteresuje ten produkt. Pokażę po powrocie do domu. Pozostałych bubli nie znam. Fajny pomysł na wpis. Chyba zgapię :-)

      Usuń
    3. Ponoc produkty Aussie w fioletowych opakowaniach (wersje z USA) sa zupelnie inne niz te dostepne u nas...
      Zgapiaj, zgapiaj, czekam na Twoje buble:)

      Usuń
  3. A trzymałaś tę odżywkę przepisowe 3 minuty na włosach?
    Generalnie to taaaki szum był wokół tych kosmetyków, a słyszę coraz więcej głosów, że nic właściwie z poprawą kondycji kłaczków nie robią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymalam 3 minuty, trzymalam 5 i cudu nie bylo;)

      Usuń
  4. u mnie ta odżywka Aussie czeka w kolejce :) zobaczę jak się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej to chyba Aussie szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie ostatnio też pojawiło się kilka kosmetycznych rozczarowań o których sukcesywnie staram się informować na blogu :) Tak jak mówisz, taką wiedzę trzeba puszczać w świat jako przestrogę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. na szczęście nie miałam żadnego :) a o Aussie nie Ty pierwsza mało pochlebnie się wypowiadasz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może błysczyk z elf był stary i stąd sklejał? Kiedyś przez pomyłkę swoją - nie sprawdziłam daty ważności - kupiłam stary łyszczyk do ust w Rossmanie, oczywiście odniosłam, wymieniłam etc, ale efekt był taki sam jak u Ciebie: sklejał usta niemiłosiernie i dziwnie pachniał...

    Do mycia buzi polecam polską firmę Bielenda: delikatny żel z aloesem do mycia twarzy - bardzo dobrze myje, oczyszcza, skóra się nie świeci. Testuje od 4 miesięcy na wyspie sprawdza się idealnie, nawet w upały. Polecam! link: http://bielenda.pl/produkty/aloes-delikatny-zel-do-mycia-twarzy

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze napisze, że nie powinno się używać niż do włosów co zawiera silikon: moja fryzjerka w Polsce, do której chodzę od lat powiedziała, ze silikony bardzo obciążają włosy, ze jeżeli już na prawdę chcemy użyć jakiejś odzywki z silikonem to używać tylko na końce włosów, nigdy na głowę, gdyż spowoduje szybkie przetłuszczenie włosa i nadmierne jego obciążenie. Stwierdziła, ze powoli fryzjerzy odchodzą od używania czegokolwiek z silikonem. Dlatego już nie kupuje tak polecanych i reklamowanych szamponów i odzywek z Syoss...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie Aussie 3 min to hit, ale tylko w wersji USA, w fioletowym opakowaniu:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger