Ujędrniające mleczka do ciała - porównanie


Wszelkie kosmetyki ujędrniające to w pielęgnacji mojego ciała podstawa. Tak się złożyło, że podczas pobytu w Polsce zostałam obdarowana dwoma produktami, które mają mieć podobne działanie. Obie butle są już puste, dlatego pokusiłam się o krótką recenzję i porównanie balsamów.


 
1.      Isana , Hautstraffende Bodylotion Anti-Age Q10 – czyli ujędrniające mleczko z Rossmana, które ma zwalczać cellulit, nawilżać i przy okazji sprawiać by skóra była elastyczna i sprężysta.

Moim zdaniem :
+ cena – około 7zł
            + dostępnosc – Rossman

- konsystencja – wodnista, okropnie lejąca, przelewa się przez palce, szyb
- wydajnosc – mimo ogromnej pojemnosci ze względu na konsystencje bardzo szybko się zużywa
- nieciekawy zapach
- działanie – nie robi nic, skóra wcale nie jest nawilżona ani tym bardziej wygładzona


2.      Soraya, Mleczko do ciała sceniczne silnie ujędrniajace 25+ - czyli lotion który ma za zadanie silnie ujędrniać i drenować, a formuła przeciwstarzeniowa zapewniać zdrowy i młody wygląd skórze całego ciała.

Moim zdaniem:
+ ładny zapach, który długo utrzymuje się na skórze
+ fajna, mleczna konsystencaj, dobrze się wchłania, nie jest ani za wodnista, ani zbyt gęsta, taka w sam raz
+ działanie jak najbardziej pozytywne, co prawdanie czułam się specjalnie odmłodzona;) ale skóra na udach i brzuchu była napięta, a na dekolcie mini zmarszczki wygładzone
+ bardzo wydajny produkt
+ dostępny w większosci drogerii
+ polski kosmetyk
+ cena około 16zł a na promocjach można ponoć upolować nawet za dyszkę


- opakowanie jest trochę niewygodne, kiedy kosmetyk sie kończy trzeba się namęczyc żeby go wydobyć
- nie wiem do czego odnosi się epitet sceniczny  w nazwie produktu (jakies pomysły?:))
 



Podsumowując: oba mleczka mają pojemnosć 400ml, są łatwo dostępne i niedrogie,  obiecują ujędrnienie oraz działanie anty - aging. Jednak kosmetyk Isana, zdecydowanie przegywa w tej bitwie z Sorayą. Moim zdaniem warto zainwestować kilka złotych więcej i kupić lotion polskiej firmy, który może nie jest nadzwyczajnym kosmetykiem, ale całkiem miłym smarowidłem do codziennej pielęgnacji.


Znacie którys z tych dwóch balsamów?
Jacy są wasi ujędrniający faworyci?
 
 
 

12 komentarzy:

  1. Może sceniczne, bo tak odmładza jak hirurg aktorki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo po jego uzyciu bez wahania mozna wystepowac w nagich scenach;)

      Usuń
    2. To mógłby jeszcze cycki powiększać i brałabym w ciemno :D

      Usuń
  2. Żadnego z nich nie miałam, a na Isanę na pewno się nie skuszę. Obecnie używam żelu antycelullitowego Nivea i balsamu ujędrniającego Lirene. Oba produkty są fajne, no ale wiadomo, że właściwości cudotwórczych to one nie mają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez uzywam teraz produktu Nivea Good bye cellulite i jestem bardzo zadowolona, szkoda tylko ze jest dosyc drogi...

      Usuń
  3. Palmers balsam ujedrniajacy jest super, ale cena troche zawyzona, ostatnio mialam lirene na cellulit ale slabo ujedrnia, szybko sie konczy i ciezko ocenic skutecznosc bo nie szukam kosmetyku na cellulit tylko ujedrniajacego troche nogi. Zachecilas do soraya, na pewno przetestuje moze i mi sie spodoba :) Milego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slyszalam o balsamie Palmersa, musze go kiedys wyprobowac.

      Usuń
  4. Nie uzywalam, ale zauroczylam sie probka La Roche Posay Iso Urea do ciala. Ladnie pachnie, szybciutko sie wchlania a cenowo nie wiem :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam żadnego ale chyba wybrałabym Isane :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do Isany to podzielam Twoje zdanie w 100%.. ta leista konsystencja doprowadzała mnie do szału. Chyba się niczym nie wyróżnię - używam balsamu ujędrniającego z Nivei ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nic n nie używałam z Isany - cenowo świetnie, ale im cena mniejsza tym kosmetyk fatalny - przetestowałam to już wiele razy i dlatego nigdy nie pokusiłam się o Isanę.
    Co do tego wyrazu "sceniczny" - jest to seria kosmetyków sorai, które reklamowały w PL swego czasu gwiazdy m.in Edyta Gorniak, czy Krystyna Janda. Ta pierwsza Pani reklamowała podkład sceniczny, a ta druga krem sceniczny z pyłem z diamentów, stąd ta nazwa i na tym mleczku.

    Osobiście używałam gamy anty cellulitowej firmy Lirene - bardzo dobra, chociaż drogie to kosmetyki. Potem, ze względu na cene przerzuciłam się na linie Slim 4D (czy jakoś tak) Eveline i tez byłam zadowolona z efektów.
    Teraz używam kosmetyku Verona (kupiłam w drogerii online, nie ma chyba ich kosmetyków w polskich drogeriach). Używam serum antycellulitowego 4 D - laser effect. Kończę już tubkę, starcza na długo przy codziennym smarowaniu ud, pupy i boczków. Czy jest efekt? podobno jak do kosmetyków z Lirene i Eveline - uda mi się wyszczupliły, skora napięta, ale jak ścisnę sobie udko to cellulit widać, chociaż moze trochę mniejszy niż był? Generalnie polecam w/w kosmetyki.
    Jak skończę tubkę z Verona, będę testować serum dwufazowe z Clarinsa (dostałam w prezencie). Mam oba płyny wymieszać z balsamem/kremem i wetrzeć w miejsca z cellulitem - podobno daje rewelacyjne efekty. Normalnie nigdy bym sama nie kupiła Clarinsa ze względu na jego mega wielkie ceny, ale skoro dostałam w prezencie to czemu by nie spróbować?
    Sorayę zakupię w celu wypróbowania jak będę kiedyś w Polsce, dopiero co wróciłam, wiec teraz nieprędko polecę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Ingalill za wyczerpujacy komentarz, zwlaszcza o oswiecenie mnie w kwestii scenicznosci kosmetyku ;)

      Regula, ze im cos tansze tym gorsze ma swoje wyjatki, choc generalnie kosmetyki produkowane dla Rossmana sa wg bardzo slabe.

      Kiedys stosowalam kosmetyki Eveline i rzeczywiscie efekty byly zadowalajace.

      Chetnie wyprobowalabym to serum z Clarinsa o ktorym piszesz, moze kiedys rowniez dostane jako prezent;)

      Usuń

Copyright © 2014 Lemessoss , Blogger